Wiecie co jest najgorsze w życiu? Opieka nad drugą osobą. Instytucje, MOPSy, gmina nie istnieją w takiej sytuacji. Mamy z mężem po 28 lat, teściu ma 75 i niestety przez alkohol ma problemy zdrowotne, w tym mgłe, zaniki pamięci. Jest normalny, chodzący, pójdzie do sklepu, kupi sobie chlebek, piwko, ale jak już wypije i następnego dnia trzeźwieje to jest koszmar, leży jak dętka, nie wie jaki jest dzień, czy ma iść do pracy czy nie, a już dawno jest na emeryturze. Instytucje mówią jedno: jak on nie chce się leczyć to oni nic nie zrobią, a po drugie jest w takim wieku, że odwyk nic nie da. To usłyszeliśmy w MOPSie i w gminnej komisji. Nikogo ojciec nie akceptuje, tylko nas. Była u niego opiekunka z MOPSu to ojciec kazał jej wypier papier, to MOPS załamał ręce- jak nie chce to nic tu po nas. Ojciec nie płaci rachunków, nie kupuje opału(pali w piecu), nie sprząta mieszkania, wszystko MY to robimy. Ma normalna emeryturę, ponad 3 koła, ale wszystko przechlewa. Tydzień później przyjeżdżamy to znika 1500 zł, podobno jacyś menele go odwiedzają i on te pieniądze rozdaje, ale to relacja sąsiadki i ona to tak nie jest pewna. Nie mogę z mężem zmienić pracy, nie mogę iść na studia, kształcić się, bo musimy do niego jeździć na weekendy. Mamy taką pracę, że dają nam wolne dni, kiedy chcemy , oczywiście z puli urlopowej. Nie kręcą nosem na żądaniowki i na siły wyższe. Jesteśmy w ciemniej D. Możemy się przestać się nim zajmować, ale dowiedzieliśmy się nieoficjalna droga, że wsadza go do DPS, prędzej czy później, ale kto będzie płacił? No my, wszystkie koszty pokrycia, my i to będzie ponad 3000 zł.Ojciec ma rodzeństwo, ciotkę i wujka, ale oni powiedzieli wprost, że go mają gdzies i my mamy się nim zajmować#rodzina #przegryw

