Powiem tak, próby podrywu na koncertach czy na mieście w pojedynkę nawet jak są samotne dziewczyny to mega trudna robota.Ciężko się przełamać, żeby zacząć, a kosze są mega bolesne.Jedna rzecz natomiast jest przygnebiająca szczególnie, że laski potrafią uciąć sobie dłuższą nawet pogawędkę i ma się wrażenie, że są zainteresowane i że się łapie fajną chemię, po czym jednak jest kosz. Taka zdrada boli najmocniej.Chyba jedyne wyjście jakie widzę to zwiększyć ilość podejść do absurdalnych ilości i lecieć na statystyce i zobaczyć co z tego będzie, bo na aplikacje randkowe nie ma co liczyć w tym kraju ;-) . Ale ciężko stres pokonać. Nie wiem czy jak dostanę 20 koszy z rzędu to czy to przeboleje :D #podrywajzwykopem

