Czesc nie wiem jak sie zabrac do tego wpisu, mam problem ze swoja mama bardziej to ona ma problemy.Od kilku miesiecy jestem 500km od domu - na studiach. Jestem jakby to powiedziec z dala od problemow, mam spokoj, swoja przestrzen. Ale czasami dostaje wiadomosci od mamy, ze u niej zle. Moze zaczne od poczatku. Od zawsze byla pokrzywdzona, w dziecinstwie wychowywala ja ciotka. Z opowiadan jej mama (moja babcia) faworyzowala siostre. Mieszkam w wiosce dom jednorodzinny parter i pietro. Na pietrze mieszkam ja z mama i przyrodnia siostra. Na parterze ciocia i wujek. Jak rodzina przepisywala na nich dom, mojej mamie mowili zeby brala gore (zdecydowanie mniejszy metraz) w porownaniu do parteru. Nie znam do konca genezy konfliktu rodziny, oni czasami sa neutralni w stosunku do siebie, nienawidza siebie i tak w kolko. Ja zawsze bylem pomiedzy. Mimo tych wszystkich sytuacji zawsze mowie czesc, bo wypada. Bylem na wielkanocy u babci, slubie wujka itd. Mimo, ze moja mama juz dawno sie rozwiodla z moim ojcem to on i tak jest wliczany w rodzine. Zawsze dostaje zaproszenie od babci na swieta, jakies grille itp. Oczywiscie moja mama na nie, nie chodzi z godnosci. Nie dziwie sie jej, czasami padaly jakies sytuacje zarty o niej to tamto blabla. Zazwyczaj mialem ochote wyjsc w takich momentach, zeby tez nie bylo ja z ta rodzina nie trzymam. Na swieta chodze tylko z grzecznosci, nie grzeje mnie zeby z nimi siedziec i tak zazwyczaj siedze cicho i slucham. Jesli chodzi o mojego ojca to on po czasie sie nie nadawal na meza, brakowalo w tym zwiazku milosci. Ciagle klotnie, zero zrozumienia, pretensje. Pamietam, ze czesto byl nerwowy w stosunku do mamy. Babcia miala niesamowite wyrzuty, ze moja mama kazalu ojcu sie wynosic do swojej mamy i chciala rozwodu. Kilka razy uczestniczylem w klotniach, ale tylko jako strona uspokojajaca, broniaca bo wszyscy sie rzucali na mame. Nieraz przyjezdala policja, to jest dla mnie az pojebane ze musialem byc uczestnikiem tego wszystkiego majac nie wiem 16 lat. Aktualnie jest spor o dom, mama chce sprzedac swoja polowe co bardzo sie nie podoba tym z parteru. Ja jestem jak najbardziej za, bo otacza sie bardzo toksycznymi ludzmi i ja to moze wykonczyc. Wymyslaja, ze beda robic pod gorke. Pisala mi ostatnio, ze ja wyzywali, wysmiewali, mowili ze to najgorsza matka sratata do tego jeszcze przejde, sory ze ten wpis jest taki chaotyczny nie wiem naprawde jak to poukladac. Probowali tez wsadzic ja do wiezienia, doslownie cala rodzina sie na nia rzucila. Ja nie zeznawalem, chociaz prosila mnie zebym stanal ku jej boku. Jestem doslownie najbardziej neutralna osoba, nie mieszam sie a z drugiej strony mam wyrzuty sumienia. Co powinienem zrobic? Ja mam tak chujowe relacje z rodzina, ze najchetniej to bym sie w ogole do nikogo z nich nie odzywal. Z tata praktycznie w ogole nie rozmawiam. Z druga siostra tez kontakt znikomy. Ale szkoda mi mamy, zawsze dla mnie byla, zawsze sie starala i potrafila se wypruc zyly tylko zebym mial najlepiej.Do tego dochodzi fakt, ze moja druga siostra troche starsza juz tak od nie wiem 3 lat? mieszka z ojcem. Jest strasznie indyktronowana przez cala rodzine, mowia jej jaka to mama nie jest zla. Napisalem jej ostatnio ze jest dzien mamy nie wiem czy pamieta, a mimo to nic jej nie napisala. Zali mi sie, ze teskni za nia i kiedys ja straci, nie beda mialy w ogole kontaktu. Naprawde nie wiem co mam zrobic, jestem zdania ze to nie bedzie sie tak ciagla w nieskoczonosc ona jest mloda, podatna na manipulacje po prostu. Mama zali mi sie, ze teskni za nia i kiedys ja straci, nie beda mialy w ogole kontaktu. Naprawde nie wiem co mam zrobic, jestem zdania ze to nie bedzie sie tak ciagla w nieskoczonosc ona jest mloda, podatna na manipulacje po prostu. Mam jeszcze mlodsza siostre 7 letnia. Nigdy jakos nie zaglebialem sie w temat, staralem sie traktowac ja normalnie i patrzec na nia normalnie, bo wydaje sie zupelnie normalna dziewczynka oprocz tego, ze ciezko z nia porozmawiac ale rozumie slowa, wie jak kto sie nazywa, wie co to jest, umie liczyc. Ma niesamowity talent do malowania. Bardzo ja kocham w pewnym sensie, nadala troche mojemu rodzinnemu zyciu sens. Ma niestety jakis stopien niepelnosprawnosci i prawdopodobnie autyzm. Nie wiem czy to zycie w stresie, ta nienawisc ze strony rodziny mogla miec na to wplyw. W ogole do mnie to zbytnio nie dociera i tak, nie mysle o niej w taki sposob chodzi tez do zwyklej szkoly wiec sam nie wiem. Mimo to mama walczy o nia, jezdzi po klinikach chce dla niej jak najlepiej, wiec jak w ogole moga jej mowic ze jest zla matka.Ciesze sie, ze mama ma przynajmniej jedna bardzo bliska przyjaciolke. Ona doslownie potrafi przyjechac 300km do niej i ja zabrac gdzies do wiekszego miasta razem spedzic czas, zalatwic sprawy itd. Ostatnio dostala zaproszenie na wielkanoc od rodziny, ale zalatwiala sprawy z wlasnie ta kolezanka. Wujek i ciocia zrobili jej wyrzuty, ze mogla wszystko naprawic a woli sie szlajac gdzies z ta kolezanka. Powaznie miala przyjsc z nimi zjesc obiad jak gdyby nigdy nic, kiedy jej pluli w twarz na kazdym kroku? Do tego babcia, ktora rozpowiadala plotki. Ja tez sie na tym zlapalem, bo mowila cos o dalszej rodzinie przy mnie ze oni to sa tacy i tacy xD. Troche sie martwie, bo oni wszyscy maja strasznie wplyw zly na nia i nie wiem co mam zrobic. Do tego choruje na tarczyce, epilepsje. Byly momenty, ze codziennie sprawdzala se cisnienie. Bierze mase lekow. W takich momentach sobie mysle jak dobrze byc dzianym czlowiekiem, masz kase mozesz wszystko. Jestem na I roku studiow, wiec ciezko o wsparcie finansowe. To tez na mnie oddzialowuje jak widze ze znowu mi o tym pisze (co zdarza sie tak powiedzmy raz na 2tyg. to kompletnie mi sie wszystkiego odechciewa). Jak mam ja wesprzec, co powinienem zrobic? Sadzi sie o sprzedanie czesci domu i chce isc na swoje, ale wiecie jak wygladaja sady w Polsce nie wiem ile to bedzie trwac. Niedlugo czeka mnie tez powrot do domu rodzinnego i praca przez nastepne 3 miesiace, wiec bede na miejscu. #pytanie

