Mój wieloletni kolega rozwiódł się kilka lat temu. Po roku od zawarcia ślubu, który był przypieczetowaniem 15 lat związku.Stało się to, gdy nie chciał bombelkuf przysposobic (bombeliki od niemowlaka wychowywał, 3 sztuki z nasienia kogoś z podmiejskiej dyskoteki) czy jak to zwą. Po odmówie baba nabrała pożyczek (a ten debil podpisał bo powyżej jakiejś kwoty musiał) i wniosła o rozwód.Skończyło się to dla niego dobrze bo pan sędzia pocisnął babe i odeszła z niczym no ale finalnie musiał spłacić te pożyczki, zajęło mu to dwa lata.Po jakimś czasie poznał kolejna babe na tinderze czy gdzieś. Po 2 latach ślub xd. Rozmawialiśmy wcześniej I mówię mu, żeby koniecznie od początku cisnął na intercyze, bo miał swoje mieszkanie i 2 działki pod dużym miastem. Jego odpowiedź oczywiście że jestem debil I czy ja mam intercyze. No, fakt nie mam lecz z moją kobito wszystko zbudowaliśmy razem w ciągu 15 lat związku ślub był na koniec.Minęło 6 lat a chlop rozdygotany, baba sterroryzowała go groźba zabrania dzieci (ma 2 synów) i rozwodem. Nagrała jakieś filmy jak się uchlał i coś (nie wiem co on też nie bo nie pamięta) gadał do niej na zasadzie wylewania frustracji. Zapierdala sam na b2b (ona pracuje w gminie za najniższą) płaci za dom, samochody, sprząta, gotuje i zajmuje się dzieciakami 6 dni w tygodniu średnio.Wyjście z domu na piwo musi anonsowac 2, 3 tygodnie wcześniej.Miał wszystko, rozwód, majątek jakiś, spokój a za wszelką cenę chciał pokazać otoczeniu że ma cudowną rodzinę instant. Szkoda mi go, wspieram jak mogę lecz j myślę, że it's over. Sytuacja bez wyjścia bo i tak zostanie z niczym. Nie ma opcji by to potrwało jeszcze np. 10 lat.#logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow

