M27, K26. Tyle o nas. Do sedna - Ponad dwa lata temu, odeszła ode mnie dziewczyna, z którą planowaliśmy wspólną przyszłość. Nie dziwię jej się, że to zrobiła. Zjebałem po całości i nie mam zamiaru się usprawiedliwiać. Czuję obrzydzenie do samego siebie za każdym razem, kiedy tylko przypomnę sobie, co się wtedy stało. Związek na początku był piękny, sielankowy. Ale z czasem w moim życiu prywatnym zaczęło się źle dziać. W krótkim odstępie czasu zmarły najbliższe mi osoby, a potem, siadło mi to na psychikę i popadłem w depresję. Moja dziewczyna także nie była do końca zdrowa. Bardzo często…