Wiecie jaki dzisiaj miałem gówniany dzień?W dosłownym tego słowa znaczeniu. Jak byłem w pracy i jechałem samochodem, to ptak się zesrał na szybę podczas jazdy i to tak potężnie, że musiał być jakiś mega napuchnięty i go rozsadziło. dosłownie jak pterodaktyl jakiś by nasrał mówię. Szkoda było nawet wycieraczek włączać bo nic by to nie dało. Zwłaszcza, że nie działa spryskiwacz od strony kierowcy, a pasażera ledwo daje i nie ma co lewa zabrać od prawej. Mam płyn do okien i sobie psiuknę szybę na jakimś postoju, ale zabrałem go ostatnio do prywatnego auta, bo w nim też nie działał spryskiwacz…