Pojechałem dziś rowerem do roboty, bo nie chciałem targać auta, wiedziałem że po południu ma padać, to sobie skończę wcześniej. Taki chuj,bo byłem sam z całego działu - ktoś urlop, ktoś l4, ktoś na żądanie. Chuja a nie wcześniej wyszedłem. Pojechałem w deszczu na stację, akurat jechał pociąg, wsiadłem tymi samymi drzwiami co kontroler. Odłożyłem rower, cały mokry wyjąłem telefon z plecaka i chciałem skasować bilet. Kontroler zakrył ręką qr kod, powiedział, że bilet się kasuje zaraz po wejściu do pociągu i dostałem jeszcze mandat. Oczywiście zapłaciłem, bo w sumie kontroler miał rację, a ja…