Muszę się wyżalić. Rok temu zostałem znów gniazdownikiem i po pięciu latach płacenia landlordowi wróciłem do mieszkania z mamą, co prawda jest dużo miejsca i oszczędzam kasę, ale jest też problem. Mama ma dziwny charakter, na granicy zaburzenia, powiem wprost jest trochę wariatką, gdy słyszy cokolwiek od sąsiadów typu stuknięcie, głośne kroki to wpada w szał i bierze wiertarkę i wierci (xD) albo dzwoni do kogoś znajomego i krzyczy jakieś głupoty. Ogólnie normalnie sobie radzi, ale jest konfliktowa i ciągle ma jakichś wrogów w bliskim sąsiedztwie. Zawsze taka była, ale teraz widzę że narobiła…