Mirki pomóżcie bo jestem załamany. Jestem taka ciapa że ręce opadają. Miałem wczoraj randkę z nową dziewczyną i całowaliśmy się na kanapie. Jakoś ją rozebrałem z trudem (odpięcie stanika trochę zajęło) ale potem wszystko zrypałem. Chciałem ją zanieść na łóżko i nie dałem rady. No wiecie jak, złapać na ręce jak kota do góry brzuchem. Najgorsze jest to że dziewczyna normalna - max 50kg a ja nie jestem jakiś słaby - wyciskam 80kg na ławeczce. A tu próbuję ją podnieść z tej kanapy i musiałem się mocno przysadzić żeby ją oderwać i koniec końców to zauważyła że mam problemy i sama wstała. Cringe…
