Ma ktoś też tak, że najważniejszy jest dla niego głos jeśli chodzi o atrakcyjność drugiej osoby? Że nie ważne jak by był ktoś przystojny/ładny to jeśli ma brzydki głos to totalnie nic z tego i staje się aseksualny? Mam straszną słabość do głosów, na tyle silną, że jeśli miałabym wybierać to od obiektywnie ponadprzeciętnie przystojnego w kwiecie wieku mężczyzny wybrałabym 30 lat starszego już nieco łysiejącego siwego kolegę z pracy, który ma tak dla mnie niesamowicie atrakcyjny, mruczący głos i sposób mówienia, że jak go słucham to nie potrafię się skupić na tym co do mnie mówi, jak szczepcze…