Ostatnio na głównej z płomieniem wylądował artykuł o tarnowskim biskupie Jeżu.Jestem jedną z 82 ofiar ks Stanisława P i czynnym Mirkiem.Zastanawiałem się czy ujawnić imię i nazwisko tego typa i wkleić zdjęcie, ale stwierdziłem że nie chce kłopotów.Parę słów jak to wyglądało w mojej ocenie i kto najbardziej dał dupy.Obecnie obrywa się obecnemu metropolicie Jeżowi - i słusznie, bo też ma swoje za uszami.Jednak w mojej ocenie największą odpowiedzialność ponosi tutaj abp Skworc i prawdopodobnie ŚP Życiński. To za ich czasów działy się najgorsze rzeczy i były sygnały od wielu - a mimo wszystko olali to. Mogli coś zrobić a umyli ręce. Usprawiedliwienia jako takiego nie ma, jednak fakt jest taki że to były lata 90te i w najbardziej świętojebliwej diecezji w Polsce, rozdmuchanie tego byłoby czymś niecodziennym. Przez wielu ludzi byłoby uznaniem wprost jako "sranie do własnego gniazda" i być może nawet powszechne oburzenie - dlatego żeby to któryś z biskupów zrobił, musiałby mieć wielkie jaja jak stąd do Jowisza. Trudno usprawiedliwiać to powszechną mentalnością, ale tak rzeczywiście było. Inne czasy.Jeż dostał w spadku ultra śmierdzące jajo i broni się jak może, bo jakby to poszło lawinowo to by poszli z torbami (przypominam 82 poszkodowanych x niechby 100-200 tysięcy odszkodowania to już się robi ponad 10 grubych baniek). Kasy diecezjom/kuriom raczej ubywa niż przybywa bo młodzi mają w dupie, a starsi po prostu naturalnie wymierają. Więc Jeż po prostu jako szef, dba o finanse swojej "firmy", ale zdecydowanie stoi to w sprzeczności z tym co głoszą na kazaniach i podczas spowiedzi.W całej tej sprawie warto dodać, że kluczową i chyba najważniejszą rolę odegrał już ŚP ks Isakowicz Zaleski. To on jako pierwszy albo jeden z pierwszych nagłośnił całą sprawę i dlatego proces ruszył. Od strony medialnej dobrą robotę zrobił Szymon Piegza z onetu bo on się tą sprawą zajmuje od początku. Wszystkie artykuły w tej sprawie są jego. (potem część mediów raczej się powołuje na niego niż tworzy własne treści).Co do samej sprawy - prokuratura tarnowska przesłuchiwała na potęgę ogrom ludzi (w sumie ponad 1200) i oni też zrobili dobrą robotę. Niestety - "dura lex sed lex" i mają związane ręce. Sprawa się po prostu przedawniła, mimo iż prokuratura ma twarde i niezbite dowody co robił ów księciunio.A co robił? Szczegóły już były podawane w mediach, ale ogólnie lubił chłopców. Dziewczyny go nie interesowały, więc można raczej powiedzieć o nim pedofil-gej. Mogę się mylić, ale w gronie przesłuchiwanych byli tylko faceci. A gdzie ich było najwięcej? Oczywista rzecz: ministranci, ale nie gardził też uczniami szkoły podstawowej. Dawniej ministrantów było od zatrzęsienia, bo to była popularna forma spędzania czasu, powszechnie pochwalana przez pobożnych rodziców [przypominam - najpobożniejsza diecezja w Polsce]. Często rodzice na wycieczkę, obóz nie puszczali - ale na oazę z księdzem jak najbardziej. On jako autorytet czuł się jak pączek w maśle. Do wyboru, do koloru. Mógł przebierać jak w ulęgałkach. W skali czasu uwzlędniając zmiany parafii - daje to dużą 4 cyfrową liczbę młodych chłopaków.Szkoda, że Stasiu nie trafił do pierdla, ale już raczej tam nie trafi. Z tego co wiem to wiedzie słodkie życie emeryta. To taki komentarz od Waszego kolegi z wykopu :-)#kosciol #pedofilia #tarnow #katolicyzm #pedofilewiary

