Byłem w związku z dziewczyną 2 i pół roku, która była molestowana w dzieciństwie. Jej ojciec zmarł w wypadku, matka znalazła sobie innego faceta, który ją manipulował, a dodatkowo dotykał tą moją ex wiadomo gdzie, wchodził jej do łazienki jak się myła i udawał, że przegląda się w lustrze, a tak na prawdę to obserwował odbicie jak ona się myje, ściągał jej bieliznę jak się bawiła twierdząc, że jest gorąco i tak będzie jej wygodniej się bawić itp. Ogólnie na początku związku ta dziewczyna była bardzo nieufna, bardzo wstydziła się swojego ciała, twierdziła że ma brzydkie piersi, figurę, wstydziła się jak robiłem jej zdjęcia twarzy, od razu zakrywała twarz ręką, miała bardzo niską samoocenę. Uważam, że bardzo jej pomogłem, bo namówiłem ją na terapię u psychologa i pomowi małymi krokami pokazałem jej, że ma fajne ciało i nie musi się go wstydzić. Ale zanim zaczęła się czuć swobodnie, że chodziła po pokoju bez ubrań, albo np. zakładała stanik bez odwracania się, żebym nie patrzył, to minął około rok. Jeśli chodzi o fetysze, to podczas seksu lubiła jak się ją gdzieś mocniej złapie za ręce, piersi, delikatnie pociągnie za włosy. Myślę, że dużo dziewczyn ma podobnie. Miło ją wspominam mimo tego, że robiłem dla niej wszystko, starałem się, żeby miała jak najlepiej, a koniec końców poznała na studiach innego chłopaka, z którym zaczęli sobie pisać i po jakimś czasie przypadkiem znalazłem wiadomości, w których mnie zdradzała.