Mam takie pytanie do katolików - w jaki sposób wytłumaczycie fakt, iż Bóg (jeśli w ogóle istnieje) spełnia prośby jedynie niektórych? Załóżmy, że faktycznie cuda mają miejsce. I nie mówię tu o płaczących obrazach, hostii zamieniającej się w kawałek jelita grubego czy innej tkanki, plamach krwi na całunach etc. Mówię, o cudach, które są falsyfikowalne. O cudach, o które modlitwa przynosi wymierne rezultaty, efekty. Przyjmijmy następującą sytuację; Mamy 10 000 rodzin. W każdej z nich na nieuleczalną chorobę cierpi 1 osoba. Mamy więc 10 000 różnych rodzin i 10 000 chorych, czyli w każdej rodzinie - jeden chory. Każda z rodzin modli się. Tymczasem, 9999 osób umiera. Zdrowieje jedynie jeden chory z jednej rodziny. Wola Boga? Szczerze mówiąc, Bóg, który spełnia prośby jedynie wybranych i domaga się czci od każdego, nie zasługuje na żadną cześć. A Bóg, który nie spełnia żadnej z próśb i kłamie mówiąc, że o cokolwiek go poprosimy, to zostanie spełnione, jest kłamcą i wiarołomcą. Stąd, moi drodzy katolicy, pytanie - Czy „Boży plan” to wasze jedyne wytłumaczenie, czy może macie inne pomysły, żeby usprawiedliwiać swojego Boga? #wiara #religia #katolicyzm #bekazkatoli

