Mój dawny przyjaciel zaprosił mnie na swoje urodziny. Nasz kontakt znacząco osłabł w ciągu ostatnich trzech lat i ograniczał się do spotkań raz na 2-3 miesiące. Uważam, że to naturalna kolej rzeczy, kiedy ma się już 30 lat, pracę na głowie, a do tego mieszka się w różnych miastach. Mimo to zgodziłem się przyjść, kupiłem prezent i bilet na autobus do innej miejscowości.Na trzy dni przed imprezą przyjaciel zadzwonił do mnie i powiedział, że zaprosił również moją byłą dziewczynę. Wyjaśnił, że jest przyjaciółką jego siostry i bywała już na innych imprezach, więc głupio mu było jej nie zaprosić. Zapytał, czy mi to nie przeszkadza, bo przecież od naszego rozstania minęło już pięć lat.Odpowiedziałem, że taka sytuacja jest dla mnie niekomfortowa – zarówno dla mnie, jak i dla mojej obecnej dziewczyny. Powiedziałem, że jeśli ona się pojawi, to ja nie przyjdę. W odpowiedzi usłyszałem, że moje zachowanie jest dziecinne, bo nasze rozstanie podzieliło wspólne grono znajomych i że jemu bardzo przykro, jeśli nie zamierzam przyjść.Czy to ja jestem jakiś odklejony? Moim zdaniem, gdy ludzie się rozstają, to kończą ze sobą kontakt, a znajomi, chcąc nie chcąc, muszą wybrać stronę. Wygląda na to, że mój przyjaciel swoją stronę już wybrał, więc nie widzę sensu traktować go nadal jako bliskiego znajomego.Chcę też zaznaczyć, że nie podejrzewam żadnych romantycznych relacji między moim przyjacielem a moją ex – oboje są zaręczeni z innymi osobami. Uważam jednak, że jego zachowanie było nie w porządku. Jestem przekonany, że on sam czułby się źle, gdybym to ja zaprosił na imprezę jego byłą partnerkę.Mirki, to ja przesadzam? Czy jego zachowanie faktycznie jest normalne?#logikarozowychpaskow #logikarozowychpaskow #zwiazki

