Parę słów o wynajmie od drugiej strony, czyli od posiadacza mieszkania na wynajem. Mam ładne mieszkanie we Wrocławiu, blisko do rynku, ale jednocześnie na cichym i spokojnym osiedlu (jak na Wrocław). Mieszkanie niecałe 70m2, robiłem pod siebie, gdyż początkowo miałem plan w nim mieszkać z dziewczyną. Materiały raczej z wyższej półki. Celowałem w wynajem dla młodych rodzin, bo wynajem studentom zawsze angażuje więcej czasu (rotacja nawet co pół roku). Mieszkanie bez problemu wynajmowało się od 2015, właściwie nie było miesiąca by stało puste, a najemcami umowy trwały po parę lat. Praktycznie bezobsługowy wynajem.Sytuacja zmieniła się, gdy obecni długoletni lokatorzy powiedzieli, że rozwiązują umowę, gdyż kupili własne mieszkanie na BK2%. Nawet się ucieszyłem, bo pomyślałem "wystawię teraz za więcej". Oj jak się pomyliłem... fakt, zainteresowanie jest spore, często przychodzi nawet 5 zainteresowanych na dzień, ale WSZYSCY TO STUDENCI! Nie pomaga wpis "wynajem tylko dla osób pracujących", bo przyjeżdża cała rodzina i tatuś z mamusią mówi że "Borys to dobry chłopak" i chcą dostawiać łóżka by wynajmować w 4 osób! Ostatecznie po 3 miesiącach musiałem zgodzić się na wynajem studentom i modlę się, by nie było dużych szkód... I to przy wysokości czynszu mniejszym niż rok temu.Nie piszę tego by narzekać, chcę wam pokazać na moim przykładzie, jak się rynek najmu zmienił. Młode rodziny wykurzyło z rynku. Jeśli ktoś z was też wynajmuje mieszkanie niech się podzieli, czy ma takie same doświadczenie. No chyba że to tylko kwestia Wrocławia...#nieruchomosci #wynajem #wroclaw #bezpiecznykredyt

