tldr #przegryw żali się na swoje złe wyboryCzuje że jestem po prostu gorszym od innych człowiekiem, samcem beta, produktem medycyny w wysoko rozwiniętym kraju dzięki czemu mogłem przetrwać. Od zawsze byłem słabszy od innych, czy to fizycznie czy psychicznie. Dzieciństwo sprawiło że również zamknąłem się w sobie, za późno zacząłem się socjalizować, błędy które popełniałem w wieku 25 lat reszta popełnia w wieku 17. Nie moge powiedzieć że zmarnowałem, bo było wiele prób, częśc zakończona nawet spektakularnymi sukcesami, ale skutek jest taki, że obecnie #neet uje u rodziców w wieku 30 lat. Co do spraw zawodowych też się nie udało, ostatnie lata żyłem na #emigracja gdzie parałem się kiepskimi pracami, które bym w polsce nie wykonywał, potem bolesny powrót, i teraz życie pariasa. Wiedziałem że przy powrocie muszę się otworzyć na ludzi, i nawet podejmuje jakieś próby, niestety to wygląda komicznie. Ciężko mi było złapać kontakt ze współpracownikami, który wykraczałby poza pracę. Poza pracą byłem tak rozleniwiony że jedyne o czym marzyłem to albo:pojechać do jedynego kolegi i się u niego zjaraćwrócić do siebie i się zjaraćI tak mniej więcej wygląda moje obecne życie, teraz nie mam pracy to nawet nie mam gdzie kogoś poznać gdyż mieszkam na wsi( na której nie mam żadnej rodziny oprócz rodziców i żadnych znajomych), godzine drogi od wojewódzkiego. Oczywiście podejmuje próby, staram się czasem umówić z kimś ze znajomych których życie też się tak potoczyło, nawet myśle o jakiś aktywnościach, niestety ciągle to odkładam bo czasem mój stan psychiczny nie pozwala mi na jakiekolwiek egzystowanie wśród nieznanych mi ludzi. Kolejną rzeczą która mnie przerasta jest uzależnienie od trawki. Tak, moja pierwsza styczność z tą substancją niemal uratowała mi życie, pozwoliła nieco wyluzować i pomogła poznać fajnych ludzi i przeżyć fajne sytuacje. Ale znów, ten romans powinien jak u normalnych ludzi skończyć się po kilku tygodniach, u mnie przerodziło się to w toksyczny związek na całe lata, 10 lat się to ciągnie a palę codziennie, oczywiście bywały okresy nie palenia, które prawdopodobnie sprawiły że dalej potrafię czytać ze zrozumieniem. W tym momencie jestem na rozdrożu i zastanawiam się czy nie udac się do specjalisty bo sam sobie z tym nie radzę. Wszystko jest dla ludzi, i jestem za legalizacją, ale jak słysze tych głąbów w dredach którzy uważają zielone za cudowny lek bez konsekwencji.... zawsze się płaci.

