Opublikowane
Hej, jestem jednym z setek Mirków, ale z dość nietypowymi przemyśleniami. Pozwólcie, że je tu przytoczę.Że jestem przegrywem, nie ulega wątpliwości. Wzrost tak żałosny, że nawet z anonima wstyd się przyznać, gęba całkiem zjebana, mam widocznie nalany ryj, bo cała sylwetka szczupła i dość proporcjonalna. Pryszczy od chuja, leczę się kilkoma kremami.Tak się ma kwestia wyglądu, a teraz coś dużo bardziej ważnego.Tak się składa, że do końca szkoły podstawowej miałem całkiem sporo znajomych, a nawet 4 przyjaciół. I te kontakty trwały jeszcze dalej, ale w pewnym momencie wszystko zaczęło się sypać. W gimnazjum zapadłem na.. właściwie nie wiem do dziś, nikt mnie nigdy nie diagnozował, ostatecznie bym nazwał to swego rodzaju psychozą. Jak to się objawiało? Np. Znajomy podchodzi do mnie na przerwie by pogadać, a ja ni stąd nie zowąd dostaje dosłownie ataku paniki. Zbywał go wtedy słowem i.. uciekam. Sytuacja się powtarzała, nie miałem nad tym kontroli, zacząłem się izolować od każdego ze znajomych, zacząłem wagarować i dużo czasu spędzać w samotności. Lubiłem to, odpowiadał mi ten stan rzeczy. Ale skutek był taki, jak łatwo się domyślić, że wszyscy zerwali ze mną kontakt. Moja reakcja? "Po co mi oni, kij z nimi, dobrze, że ich już nie ma...' Tak, cieszyłem się z tego, że nie mam znajomych. Po kilku miesiącach jednak ten fakt mnie przytłoczył i załamałem się psychicznie. Płakałem często i modliłem się, żeby mieć znowu choć jednego znajomego. Podejmowałem desperackie próby odnawiania kontaktów i tworzenia nowych, lecz bez większych rezultatów. Udawało mi się jedynie utrzymywać poprawne stosunki z ludźmi w klasie, co nie było trudne, bo to była bardzo spokojna klasa. To było na początku liceum, natomiast po jego ukończeniu miałem nawrót tego dziwnego stanu umysłu... I mam tak do teraz. Patrzę na przykład na fotorelację z jakiejś imprezy i widzę ludzi uśmiechniętych, przytulających się, całujących itd Widzę zdjęcia z wycieczek, koloni, różnych eventów i pojawiają się pytania: po co to wszystko? Po co się spotykać? Czemu ludzie chcą to robić? Dlaczego chcą przebywać ze sobą? Czy to takie przyjemne? Skąd te naturalne uśmiechy? Czy to daje radość? Po co pić piwo w towarzystwie pięciu osób, skoro można to robić samemu w domu? Po co iść na szkolenie z zakresu czegoś tam gdzie przyjdzie może i z setka innych osób no i finalnie staniecie w grupce uśmiechnięci przed obiektywem (na FB zdjęcie musi być!!), skoro możesz znaleźć sobie filmik na YT z tej tematyki, albo przeczytać książkę i w ten sposób coś tam sobie przyswoić. Czy za cokolwiek się zabieram, muszą być ludzie wokół? Idąc tym tropem: Skąd ta potrzeba przynależności? Skąd ta przyjemność przebywania z ludźmi?Ktoś naprawdę cierpi, bo wybija mu okrągła rocznica, np. trzydziestka, a nie ma kogo zaprosić na urodziny jest sam i jego sytuacja ma się nijak do kuzynki, która ostatnio też świętowała trzydziechę, ale w towarzystwie kilkudziesięciu gości, w najlepszej restauracji w mieście, były tańce, picie, zabawa do białego rana (a skąd to wie? Bo przeglądał jej zdjęcia na FB)Człowieku, naucz się mieć do tego wszystkiego pogardę. Tylko pogardę - obojętność to za mało. Poczuj się silny w swojej samotności. Wyobrażam sobie, że to nie jest łatwe (chociaż mi przyszło naturalnie, co można wywnioskować z wpisu). No i była ta chwila słabości, ale nie trwało to długo. Oczywiście mam teraz żal do siebie z powodu tych desperackich prób zawierania znajomości. Upokorzyłem się sam, brakowało mi godności. No i byłem słaby. Dziś wiem, że potrzebę przynależności można w sobie zwalczyć. Jeśli jesteś samotny, to jest Twój cel. Zwalczyć tę potrzebę. Jeśli masz artystyczną duszę, będzie Ci łatwiej. Spróbuj poczuć swoisty artyzm swojej sytuacji. Kpij sobie z sytuacji społecznych, ludzie są słabi i nawet większość po ulicy boi się sama łazić, dlatego tak często widzimy dwójki, trójki a tak rzadko pojedyncze osoby. Ludzie nie tylko są słabi, ale i podstępni, dziś ze świecą szukać kogoś prawdziwie lojalnego i gotowego bezinteresownie Cię wspierać. Jest za to cała masa pozorantów, szpanerów i cwaniaczków i tych możesz zaobserwować na wielu zdjęciach przeglądając te zachwaszczające mózg media społecznościowe. Zrób sobie przyjemność i odetnij się od tego.Może i jesteś przegrywem, ale spróbuj zadbać o siebie. Czasami to nic nie kosztuje, a znacząco poprawi Ci samopoczucie. Jeśli masz bałagan w pokoju, to proponuję zacząć od tego. Dbaj o czysty ubiór, w miarę możliwości kup sobie czasami coś lepszego do jedzenia. I zapomnij o potrzebie przynależności. Musisz nauczyć się szydzić z tej potrzeby. Bądź dumny z tego kim jesteś, poznaj swoje pasje i realizuj się w nich małymi krokami, w swoim tempie. Nie zadręczaj się, że nie ma ludzi wokół Ciebie. Wierzę, że sam sobie poradzisz. !Jeśli faktycznie mam jakąś chorobę psychiczną i to ona wywołuję brak potrzeby przynależności, to NIGDY NIE CHCE SIĘ Z NIEJ WYLECZYĆ#przegryw #samotnosc #feels
03

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clmj36o2i003v0muh6hvbapzq

Dodane: 14 września 2023 - 13:27:44
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy