Ja już ledwo to wytrzymuje od tej pieprzonej samotności.... Ze mną jest coś nie tak. Niby jako tako egzystuje, robotę mam, hipoteke na lata też, co jakiś czas jadę do rodzinnego domu odwiedzić bliskich, mam kilku szczerych przyjaciół. Natomiast są takie chwile jak teraz, gdy siedzę jak dzban i płacze wewnątrz. Czuję w sobie pewne napięcie, że moja sciezka prowadzi do nikąd, że nie mam jakiegokolwiek wartościowego celu w życiu. Przez toksyczne dziecinstwo nie potrafię budować, ani utrzymywać relacji romantycznych z kobietami.A może podswiadomie jestem homoseksualny i powinienem to zaakceptować i dlatego tak ciężko u mnie z płcią przeciwna? To nie może być prawda, bo przecież świadomie marzy mi się posiadanie rodziny w tradycyjnym pojęciu tego słowa: kochana opiekuńcza żona, możliwość wychowania człowieka- własnego dziecka. Ehhh. Kiedyś drwiłem z tych demotywatorow, że niby samotność jest rzeczą straszną, bo przecież ma się czas na swoje hobby, gierki hehe i zamulanie. Okazuje się, że wchodząc w czwartą dekadę życia dopiero do człowieka dociera w jakiej dupie jest. Masakra, chyba pora znaleźć terapeutę, który wyciągnie z tego bagna, albo czarodziej.#depresja #przegryw #przemyslenia

