Czy w dzisiejszych czasach naprawdę tak trudno o szeroko rozumianą normalność?Po zakończeniu poprzedniego długiego związku przez ponad rok porządkowałam sobie niektóre kwestie w życiu i w głowie, ale nadszedł w końcu moment, kiedy stwierdziłam, że "to już" i jestem gotowa na poznanie kogoś nowego.#tinder, #badoo - nie spodziewałam się, że może to wyglądać AŻ TAK źle. Mam w swoim bliskim otoczeniu dwa tinderowe małżeństwa i jedno wykopowe, ale to chyba jak szukanie igły w stogu siana. Z jednej strony osoby, które już w pierwszej wiadomości deklarują swoje zamiary, a z drugiej fanatycy religijni, co było dla mnie sporym zaskoczeniem. Osoby po świeżych rozstaniach albo też takie, które ewidentnie szukają kogoś na pocieszenie. Zwykła rozmowa graniczy z prawdziwym cudem.Mam 30 lat, ciekawą pracę, zainteresowania, mieszkam w jednym z większych polskich miast, jeśli to istotne. I nie, nie jestem gruba, często też słyszałam, że wyglądam lepiej niż na zdjęciach. Być może dobiłam już do tej mitycznej ściany i pogodziłam się z faktem, że nie uda mi się założyć własnej rodziny, co poniekąd od zawsze było jednym z moich życiowych priorytetów. Zatem gdzie w takim wieku poznaje się nowych ludzi? Już nawet nie w celach matrymonialnych, ale do zwykłej znajomości, wspólnego wyjścia gdziekolwiek, bo większość znajomych ma już swoje ustabilizowane życie w parze. Czy to już #damskiprzegryw?

