Ostatnio moje #korpo wymyśliło sobie return to office na dwa dni w tygodniu. Co mi grozi za olewanie tego obowiązku zakładając, że wyniki mam dobre (senior klikacz excela i sapa here)? Może nie tak, że wcale bym nie jeździł, ale raz w tygodniu albo i rzadziej. Niestety mam 3.14erdolniętą kierowniczkę i trochę się o to przywala, podczas gdy większość kadry zarządzającej póki co dalej ma to w dupie i nie ścigają swoich, nawet w moim departamencie. Do tej pory był raz w tygodniu, i nawet jeździłem (kupiłem mieszkanie 70km od wojewódzkiego, nie chciałem być zakredytowanym pod korek na kurnik trybikiem w top 5 do czasu zastąpienia mnie Pajeetami), ale wtedy się jeszcze nie przywalali o to. Wyniki mam dobre, team też, niestety uparli się na powrót "bo inne firmy też wracają" i nie wiem co robić. Branża automotive here, więc i tak podwyżek się nie spodziewam. Moją pracę da się oczywiście wykonywać w 100% zdalnie. Na moją korzyść jest to, że 2 z 5 osób w teamie rzuciły papierami (powody różne, powrót do biura też). Próbować olewać ich gadanie i nie chodzić czy krótka piłka "albo home office albo wypo"? A może inne rozwiązanie?#korposwiat #pracbaza

