Wiecie co jest najgorsze w depresji? Zostanie samemu ze swoimi demonami. Wziąłem sobie wolny tydzień - w sumie to kierownik mnie wręcz wypchnął na ten urlop. Po tym tygodniu w tym roku zostaje mi jeszcze 18 dni urlopu. W przyszłym tygodniu ziomek z zespołu idzie na operacje i nie będzie go 2 miesiące, stąd decyzja kierownika o moim urlopie. Pomyślałem, że w sumie spoko - mam nowego kompa, może trochę gier nadrobię, spotkam się z kimś znajomym i będzie fajnie i co? I nic. Jest sobota, jeszcze jutro mam wolne, a ja się już czuję zmęczony. Zmęczony życiem - znowu. Nie chcę nikogo obciążać z moich bliskich moimi problemami, wiem, że każdy ma jakieś swoje problemy i próbuje pchać ten wózek jakoś do przodu. Nie czuję też, żebym chciał z kimś rozmawiać tak naprawdę. Sam nie wiem czego chcę. Chodzę na terapię, obecnie trwa EMDR (w skrócie, stymulacja mózgu w celu ponownego przeżycia w głowie traumatycznych wspomnień i zaszczepieniu pozytywnych przekonań), idzie to dość opornie, bo doszliśmy do tych gorszych wspomnień. Może kiedyś je opiszę. Mimo wszystko, czuję, że gdzieś zatraciłem sens w życiu - nadaję sobie jakieś cele, realizuje je, staram się dbać o swoje potrzeby - tylko w takie dni jak dziś tracę poczucie sensu, czy jest po co to wszystko robić? Nie mam stałej partnerki w życiu, nikt po mnie nie zapłaczę, ale wciąż jestem na tym etapie gdzie bardziej boję się śmierci niż życia. Może to i dobrze. Sam już nie wiem. Po co w ogóle to piszę? Żeby z siebie jakoś to wyrzucić, tą całą złość do świata, to, że jestem zawiedziony swoim życiem, choć tak naprawdę nie mam ku temu powodów. Chciałbym... no właśnie, co ja bym właściwie chciał? Chyba już nic nie chcę, niczego nie potrzebuję, nikt mnie nie potrzebuje, a jednak jestem. Bezwiednie wegetując z tygodnia na tydzień. Czy samo wydarzy się coś, co mogłoby to zmienić? Palce bolą od tindera w lewo, a w najbliższym otoczeniu kobiety zajęte lub niedostępne. Tylko, czy kobieta jest rozwiązaniem problemu? Szczerze wątpię. Po prostu, szukam czegoś, co da mi choć impuls, jakąś iskrę szczęścia. Boję się jednak, że to po prostu nie istnieje. Przepraszam, że ten wpis jest taki chaotyczny, ale prezentuje on chaos w mojej głowie, a pisałem go na freestyle'u. Dzięki, że to przeczytałeś, bądź przeczytałaś. Jeśli coś Ci to dało, to fajnie - bo mi chyba tak.#depresja

