Opublikowane
To będzie do skasowania.29 lvl a deprecha zdiagnozowana w pierwszej liceum, potem przerwa. Już miałem brane jakieś tam coś w tym liceum, od 2017 powrót do dropsów i leki regularnie przestają działać i trzeba albo zmieniać dawkę albo w ogóle całe zestawy. Mam już za sobą kolejno sertralinę, wortioksetynę, trazodon, bupropion, agomelatynę, moklobemid+chlorprotixen i już czuję, że ta ostatnia (aktualna) grupa przestaja działać. Myślałem, że do 30stki odstawię łyżkę w jakiś sposób, a ta się zbliża i nic na to nie wskazuje. Dalej będę oglądał życie przez szkło pancerne. Chyba ostatnia opcja to jakieś snri a potem pula się wyczerpie, nie licząc jakichś elektrowstrząsów, ayahuasc itp.Uwielbiam jak internety i ludzie wokół mówią żeby rozmawiać o swoich uczuciach, a potem idziecie rozmawiać z innymi co was gryzie i dostajecie po mordzie. Ludzie się od was odcinają albo przestają was słuchać, rodzina wam mówi żebym się uspokoił, albo żebym się nie przejmował, że "co masz taką minę", i że jesteście histerykami. Znajomi przestają traktować was poważnie, jednocześnie będąc świadomymi, że nie możecie być wampirami i truć innym, bo inni są zajęci swoimi sprawami. I tylko w głowie mam, że zawsze będę drugim wyborem na wszystko i jak nie zacznę z kimś rozmowy to nara. Imprezy już nie takie same. Świadomość że coraz więcej ludzi przestanie się w ogóle pojawiać, miejscówki odejdą w zapomnienie, że ludzie z tego samego grona będą powoli znajdować inne i że nie wiadomo, czy to już nie taka ostatnia, mimo że wszyscy mówią, że "mogliby tak siedzieć tydzień". Takie chodzenie po linie jednocześnie starając się nie chlać samemu pokryjomu, chociaż z whisky czy bez to i tak czasami nie do zniesienia. Zostanę sam z kotem, bo rodzeństwa brak a starzy o siebie średnio dbają.Tak, wyszedłem do ludzi i byłem biegać, i były miesiące, że codziennie robiłem po 20 km rowerem, 4 razy w tygodniu siłka i miałem ochotę się rozlecieć publicznie.Ostatnie 4 lata wyjęte, jak nie covid to wojna, to kryzys, to ceny, stopy procentowe. Chłop poleciał pierwszy raz do stanów na 4 tygodnie do znajomych bo został zaproszony do Colorado i do Teksasu, połowa tripa z nimi a połowa samemu żeby sprawdzić czy to kraj do życia i wyrobić sobie opinię. Połowa urlopu nie minęła i zwolnienia, i myślenie czy jeszcze mam pracę, a jak nie mam to jakie warunki odejścia. 2 dni po info o zwolnieniach spółdzielnia z dopiero co kupionego mieszkania się przyjebała, w którym i tak jest sporo wad. Nienawidzę tego jebanego kraju, w którym każdy chce każdego wydymać (bo wcześniej sam został wydymany) jak nie na aucie to na mieszkaniu. Wyemigrować, pomimo pracy 100% zdalnej, na jakieś wyspy czy inną lokację czy gdzieś gdzie jest wiecznie ciepło też nie ma perspektyw, bo po pierwsze nie ma z kim, a po drugie też nie ma gwarancji że tam również nie będę miał wiecznego doła.Pozostaje wypadek drogowy nie ze swojej winy albo jakiś rak, inaczej ubezpieczenia na życie i od kredytów nie działają, a nie chcę moim starym zostawić hipoteki do spłaty i zostawiać piętna, że ich potomstwo spowodowało to i to. Nie umniejszając tragedii, z moim fartem dziw, że rakieta w tej wiosce na wschodzie nie jebnęła akurat we mnie jak tam byłem, a jestem co roku u rodziny przez miesiąc-dwa paręnaście kilosów dalej.No i tak. Kolejne lato stracone. Kolejne urodziny nieuczczone, bo nie ma czego. A za niecałą godzinę drzemki wstanę żeby machnąć CRa na prodzie, bo chłopaki z Japonii są 7 godzin do przodu w stosunku do EU i sobie wymyślili, że inni narobili im awarii, więc teraz mimo, że moje zmiany mają 100.0% success rate od 3 lat to i tak muszę się dostosować do 15:00-17:00 południu ich czasu. Przy okazji nakarmię albo i wypuszczę kitku na zewnątrz. I tak się powoli żyje w tym ajti w Krakowie.Pozdrawiam.https://i.imgur.com/wXAjUxY.jpg#depresja #przegryw #psychologia #psychiatria

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
@cor1sto: zależy, niektóre dragi tak działają że dopada cię zobojętnienie emocjonalne. Na sertralinie miałem w pewnym momencie tak, że nie dało się mnie ani zadowolić ani wkurzyć. Sytuacja gdzie rzeczywiście jakieś emocje występowały to już były skrajności w stylu babcia zmarła. Albo jak mi ktoś w dupę auta wjechał, a auto miało rok. Brintellix chwilowo poprawił sytuację, ale jak zaczęliśmy kombinować z dawką to się posypałem kompletnie. Agomelatyna i bupropion też tak 4/10, plus miałem wrażenie że dostaję alzheimera i po tylu latach mam wrażenie, że moja pamięć idzie się walić.Obecnie chodzi po prostu o wegetację, brak przyjemności z większości rzeczy i świadomość, że znowu zmienię dragi i co? Przestaną działać za 4-6 miesięcy. Pójdę na terapię i co? Pozwoli mi to zapomnieć o wszystkich porażkach, zjebanym dzieciństwie i potem dorastaniu albo o misternych planach, które poszły w pizdu? Niby znajomi myślą, że masz nie wiadomo ile hajsu, kontaktów a w środku masz wyrzuty do samego siebie za gówniane decyzje finansowe i rzeczy, które można było zrobić lepiej. Satysfakcja z pracy znikoma. Pracuję średnio może 12 godzin tygodniowo i czy wstanę o 9 czy o 14 to niczego to nie zmienia. Nawet nie chce mi się odkurzyć. Część mnie tu zlinczuje, ale trochę tęsknię za czasami gdzie mógłbym przyjechać do biura i ktoś tam będzie i będę miał poczucie, że pracujemy razem po coś. A już na pewno tęsknię za czasami, gdzie jak w tym memie się pisało do ludzi i zaraz miałeś parę osób do picia, teraz cała logistyka komu kiedy pasuje a komu się nie chce.Nie o to pytałeś, ale zazdroszczę ludziom, którzy wiedzą co mają robić, mają po co i z kim/mają na tyle motywacji żeby samemu iść do przodu. Plus chciałem też pożyć ze dwa lata w tych stanach, bo byłem ciekaw, bo tam najlepsza kasa w ajti, powodów nie brakuje bo wbrew obiegowej opinii jest tam dużo fajnych miejsc do życia. To ostatnie 5 lat same covidy i kryzysy jak już napisałem, więc o transfer jest bardzo ciężko. Akcje ani żadne opcje na akcje się nie trafiają, nawet zwolnienia i dobre odprawy mnie ominęły. Do tego jeden i drugi ziomeczek pracuje na produkcji więc mają może jeden wolny weekend na 4-5 tygodni a nie ma specjalnych ustaw zakazujących fabrykom broń boże zaganiać ludzi do pracy w niedzielę. @De_Fault: nawet jeśli to nie mam b2b tylko uop, bo moje korpo nie daje b2b. Jakby wyszło, że coś takiego zrobiłem to bym został powieszony za taki numer. Już raz przypadkiem poruszyłem ten temat i hrówki zrobiły aferę. A drugi problem jest taki, że już tak zrobiłem 2 miesiące temu lecąc samemu do US. Niby wiem, że jakoś dałbym sobie radę, skoro sam poleciałem, poradziłem sobie z lotami, przesiadkami, hotelami, transportem miejskim, regionalnym, wynajmem aut i ogólnie w życiu codziennym, to w EU też sobie poradzę. Po prostu czułem się tam forever alone samemu, a jak innym proponuję innym lot gdziekolwiek, chociażby do głupiej Grecji albo Turcji to albo kręcą nosem albo dostają urlop byle kiedy i się dostosuj. Nie mam siły przebicia na tyle żeby ruszyli dupy. Myślałem oczywiście wiele razy czy by na miesiąc nie polecieć na Kanary/Maderę/gdzieś na inną wyspę gdzie jest ciepło cały rok, zobaczyć czy tam byłoby mi lepiej, ale plot twistowo wjechał bezpieczny kredyt i starzy chcieli mnie już autentycznie zajebać, że dają mi wkład własny a ja nadal nie mam mieszkania i nie korzystam z okazji, więc ten plan jest zawieszony, bo teraz trzeba pooszczędzać, jeszcze po ostatnim tripie. Inna sprawa, że to kupno to była kolejna porażka z różnych względów, która mnie wyjebała nerwowo i mam traumę od roku przez to szukanie, papierologię itd. a drugą przez to, że mieszkania warte 250-300k są teraz warte 650k. Przeciętny wynajem z 1500 skoczył na 3500. Za 600k to się parę lat temu dom stawiało, a jak mama proponowała się tym zająć i postawić dom to chłop nie chciał, bo miał inne plany. Problemy pierwszego świata, wiem.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clyxxaw22000frer7sxs82mnz

Dodane: 23 lipca 2024 - 06:36:04
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy