#depresja #zalesieOd kilkunastu lat borykam się z depresją. Próbowałem sobie pomóc na wszelkie możliwe sposoby, od samotnych podróży, po których wracałem jeszcze bardziej skołowany, przez rozmaite leki, po których nic się nie zmieniało w mojej głowie, nawet narkotyki przestały na mnie działać, co jest wręcz dla mnie ewenementem, do sportu się zmuszałem, aż w końcu po miesiącu regularnego biegania i jeżdżenia rowerem nie odczułem żadnej poprawy samopoczucia, do spotykania się z ludźmi także się zmuszałem, czy to poprzez chodzenie na terapie, na których wiecznie słyszałem to samo, czy widywanie się z jakimiś grupkami z internetu i granie z nimi w gry planszowe (nigdy więcej, wolę już być kurewsko samotny niż poznawać ludzi, czuję się przy każdym jakbym był z innego świata, poza tym kompletnie nie potrafię rozmawiać, a w stresujących sytuacjach popełniam gafy i lekko się jąkam). Ja już naprawdę nie wiem co ze sobą począć. Jak wcześniej jeszcze cokolwiek odczuwałem i płacz na chwilę wyzwalał mnie z tego cierpienia, które wzięło się z dupy jak byłem mały, bo żadnych istotnych traum sobie nie przypominam, tak teraz, odkąd właściwie zacząłem pracować, a zacząłem 5 lat temu, nie czuję nic, tylko żyję ze świadomością, że tak już musi być, nie zaznam nigdy szczęścia, nawet nie wiem co by mnie uszczęśliwiło, po pracy marnuję czas, nie mam żadnych celów do zrealizowania w życiu, nic mnie nie obchodzi. Wszystkie moje zaczęte projekty stoją w miejscu od lat, a żadne nowe pomysły już nie wpadają do głowy, nawet nie wiem gdzie bym się widział, jako kto, tak mam od zawsze, choć robiłem naprawdę wiele rzeczy, tak w niczym nie poczułem radości. Kompletna pustka. Najgorszy jest dla mnie widok nie zakochanej pary, a ludzi realizujących się w czymś i odnoszących sukcesy, w sieci tylko takich głównie widać, co mnie jeszcze bardziej dobija, bo ja taki nie będę. Szkoda, że nie mam autyzmu, bo przynajmniej miałbym jakąś zajawkę, a tak jestem tylko niewidzialnym #npc i niezmiernie trudno mi się z tym pogodzić. Nie mam komu się wyżalić, od dawna tego nie robiłem, ostatnim razem jak jeszcze prężnie działały fora, tylko wtedy jeszcze przyniosło mi to pewnego rodzaju ulgę, a teraz nie i zastanawiam się po co w ogóle te smęty wysyłać w eter, ale już czasu nie odzyskam, więc co innego pozostaje...

