Chciałbym sie troche pozalic, a moze zapytac czy ktos tez tak ma czy mój to odosobniony przypadek? Na wstepnie nakresle sytuacje: mamy z żoną dwojke dzieci lv0 i lv2, zona lv35. I teraz historia. Żona nie ma kompletnie zadnych zainteresowań poza hehe obejrzyjmy serial. Probowala juz: gry na gitarze, ale po kilku lekcja, stwierdziła że to nie to. Pozniej bylo stolarstwo, posiedziala w garażu moze dwa wieczory i pasję porzucila. Pozniej chcial zrobic zdjęcia to dostala na święta lustrzanke. Ostatnie zdjecie zrobila chyba w sylwesta (tak to hobby trwalo 7dni) i aparat do szafy. Oczywiście wszystkie jej próby ja sponsoruje. Troche mnie to wkurza, ale nie w tym problem. Problem jest w tym, że ja w odróżnieniu od niej, akurat mam pasje i jest nią sport (oglądanie i uprawiania). I nie wiem czemu ale kazda moja proba wyjścia na mecz, oglądania w tv, wyjscia na boisko z kolegami to żona odrazu jest obrazona, że musi zostac sama z dziecmi, że to i że tamto. I to nie jest tak że ona w tym czasie proponuje cos alternatywnego. Po prostu mam nigdzie nie iść. Jak zostane to nie robimy nic poza hehe serialami, ewentualnie bawię sie z synkiem. Dla tych co uważają, że zostawiam żonę samą z dziecmi zaznaczam że pomagam przy dzieciach. Starszego syna po pracy to przejmuje praktycznie na wyłączność. W weekendy probuje zajmowac sie dwójka żeby żona miala czas odpocząć i/lub zająć sie sobą. Czy ktos też mial? Jak sobie z tym poradzic? Jak wyrwac sie z tego chorego ukladu, w ktorym żona jest zazdrosna o kazde pojscie na silownie. Kolejny problem jest taki że czas spedzony razem, ktory proponuje mi żona, jest dla mnie kompletnie nie atrakcyjny. Czuje że oddalamy sie od siebie. Jakies pomysly? #zwiazki #hobby

