Hej Mirki. Mam problem a nie za bardzo mam się kogo poradzić. Mój partner z którym planuję ślub w przyszlym roku wziął kredyt 2%. Z racji tego, że nie jesteśmy jeszcze małżeństwem mieszkanie jest w całości na niego. Kredyt był na samo mieszkanie, na wykończenie dali mu dziadkowie i część pieniędzy dadzą rodzice. On tylko chce, żebym dołożyła się do umeblowania. Później podzielimy się tak, że ja będę płaciła czynsz i rachunki, on kredyt. Problem jest nie w tym, że to mieszkanie będzie jego majątkiem osobistym, ale to w jaki sposób on o tym mowi. Cały czas podkreśla że mieszkanie jest jego, on je kupił, on będzie tam mieszkał, on je urządzi. Boli mnie to o tyle, że ja chciałabym budować coś wspólnie, od dawna myślę o nas a nie o sobie i nim osobno i jeżeli mamy tworzyć rodzinę, mieć dzieci, które mam mu urodzić to jest to dla mnie trochę dziwne? To ze tak mowi, ze kwestie urzadzenia bardziej obgaduje z siostrą i rodzicami? Ze o wieksci rzeczy decyduje on a mamy tam tworzyc dom? Czy może ja przesadzam? I nie chodzi zupełnie o pieniądze. Mam odłożone 70 tysięcy, które mogłabym zainwestować, moi rodzice też mogliby pomóc. Wiem, że nie powinnam pytać o to na portalu ze śmiesznymi obrazkami, ale zanim z nim porozmawiam potrzebuję chyba trzeźwego spojrzenia z boku. #zwiazki #niebieskiepaski #rozowepaski

