Czy też macie problem z "drugą połówką" kompletnie nieangażującą się w budowę? My budujemy już któryś rok i mam wrażenie, że jestem z tym kompletnie sam. Brak jakiejkolwiek chęci pomocy drugiej osoby mnie wykańcza i sprawia, że mam dosyć tej budowy i żałuję, że w ogóle zaczęliśmy. Gdybym tylko wiedział, że każdą decyzję będę musiał podejmować sam i w dodatku spotkam się z krytyką finalnie, że mogło być inaczej to wcale bym nie zaczynał... Nie mówię tu o ciężkich pracach ale raczej o podejmowaniu decyzji i zainteresowaniu jakimkolwiek (kolor drzwi, ścian, jakie drzwi, jaka kuchnia, jakie baterie w łazience, jakieś planowanie coś itp.). Nie wspominając o tym, że prośba choćby o delikatne pozamiatanie na budowie równa się z wielką łaską, że coś się chce od drugiej osoby...Teraz nie wiem czy tylko Ja tak mam i powinienem się grubiej zastanowić, czy to normalne i ta druga osoba się jakoś otrząśnie?Mam wrażenie, że Ja sobie tam sam coś buduję, a jak już będzie gotowe wszystko to mam dać znać to wtedy "druga połówka" przyjedzie zobaczyć jak to wygląda i się wprowadzić Trochę to wszystko inaczej sobie wyobrażałem.Jak to u was wygląda?#zwiazki #budowa

