Opublikowane

Jak poradzić sobie z problemami w związku?

#zwiazki #relacje #miloscMirki mam pewien problem, z którym borykam się od dawna. Pisząc te moje spamy chciałbym dostać jakieś chociaż w miarę sensowne odpowiedzi/ rady, bo ja swoje przemyślenia mam, a też aż tak bardzo ślepy nie jestem.Dobra, do sedna. Jestem w związku jakieś dwa lata, znamy się prawie 3, spotykamy w miarę regularnie dwa i pół. Nie chce jakoś spamować jak wyglądało poznanie, moje wcześniejsze życie, czy jej, bo nie uważam, by to było jakoś potrzebne. Problem pojawił się po wspólnym zamieszaniu, czyli jakoś półtora roku temu, z osoby, która no poświęcała mi dużo czasu, no po prostu zachowywała się jak normalny człowiek, no raz wyjście do kina, raz jakaś knajpa, raz jakieś wspólne gotowanie, jakieś segzy, granie, oglądanie( mam na myśli, że to było przed wspólnym mieszkaniem), tak gdy mieszkamy razem to jest jakaś masakra, jedyna bliskość jaka jest, to to że śpimy w jednym łóżku ( oczywiście bez czułości, że tak to ujmę). Wiecznie siedzi w telefonie ( z nikim nie pisze, po prostu YT królem i " głupotki". Wiecznie o wszystko problem, zero przykładania się do obowiązków domowych ( ja sobie muszę ugotować, posprzątać, wyprać, oczywiście sprzątać za nią też, bo inaczej byłby chlew. I ja i ona pracujemy, więc wiecie ciężko tak robić wszystko w chacie razem. Poważne rozmowy totalnie nic nie dają, jest chwila dobrze i potem znowu lipa. Logika nakazuje się rozejść, no bo to nie ma sensu takie życie, ale jeśli serce nie chce się rozchodzić, to co robić? Próbowałem i być oschły i " zaskakiwać", ale jedno i drugie " na uj".
026

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (5)
mirko_anonim
Opublikowane
Dzięki za odpowiedź, to przede wszystkim.Ogólnie to ten, ja byłem wcześniej w związkach, ale i łatwiej mi szło ich kończenie i nie było aż takiej masakry względem zachowania, no teraz to aż brak słów, no dosłownie każda osoba, której jakoś o tym mówiłem no sprawę stawia jasno, jak większość tutaj, czyli, że czas to zakończyć.Czy jest cyniczna i robi to specjalnie? Wydaje mi się, że ona ma mocno też spaczone myślenie przez swoje znajome, które opowiadają jak to " ich chłopy się starają"( no niby tak jest, tylko te znajome mają po 20 chłopów na rok, więc chłopy się starają, ale w jednym celu, no logiczne). Bardziej też chodzi raczej o taką leniwość, no bo ja nie raz i nie dwa słyszę jak to " będzie coś robiła"( nawet nie chodzi o sprzątanie, a np życie prywatne i jakieś kursy) i zawsze kończy się na słowach.Jak było z byłym chłopem tak na 100% to wiedzą tylko oni, ja wiem jedynie to, że ich zerwanie było komedią i totalnym zaskoczeniem dla tego gościa, nie wiem podobno mówiła o " wypaleniu", że chłop wolał komputer od niej ( no jeśli ona siedziała w telefonie to nie dziwię się), że nie był spontaniczny ( ciężko być, skoro w każdej chwili mogła zaskoczyć ona czymś w stylu " idę dziś do koleżanki"). Plus podobno gość dużo wcześniej coś odwalił prawnie, nie wiem, jakoś się zbytnio nie interesowałem i też i nie chce powtarzać plotek i też aż tak jawnie opowiadać, bo łatwo można się domyślić o kogo chodzi jak ktoś przeczyta. No to tyle.
Moderator Dipolarny
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Pawulon_Dla_StarychPowiem Ci, że na początku to było tak, że to ja się starałem, to ja chciałem czegoś więcej, wiesz to nie było jakoś tak, że były chłop rzucił i " szukała nowego", no bo to akurat ona skończyła swoją relacje. Ale powiem Ci też, że po prostu ja jestem dość prostym chłopem, mi nie trzeba wiele i w zupełności takie standardy jak były przed zamieszkaniem mi odpowiadały i dalej by tak było, ale w sytuacji, gdy totalnie nic a nic nie wychodzi, to jest jak jest.Żadnego oczarowywania z jej strony nie było, mi się podobała zwykła prostota jej, taka dobroć bijąca, a to jakaś pomoc zwierzątkom, a to wolontariat. A to też trwałość w uczuciach, no to nie była osoba zmieniająca chłopów jak rękawiczki. Wiesz, to ja się starałem, to ja coś tam małego zawsze kupiłem, to ja wymyślałem.Najgorsze jest też szukanie błędów we mnie. No bo ja nie jestem idealny, też nie robię wszystkiego najlepiej, ale ona przy jakiejś kłótni potrafi mi powiedzieć " nie umyłeś jednego garnka"( no nie, skoro dopiero co wróciłem do domu, a ten garnek ma cholera wie co zastygnięte), albo jakiegoś paprocha nie zamiote i problem, a tak jak mówiłem, no ona trochę " gorsze " rzeczy robi".
Moderator Dipolarny
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
A i jeszcze dodając, bo to w sumie też jest jakoś ważne, a z tego co widzę to pierwsza moja odpowiedź jeszcze nie została zaakceptowana, a nie chcę też co chwila czegoś dopowiadać.W naszym związku jako tako nie było większych kłótni czy aż takich kryzysów, do mniej więcej listopada poprzedniego roku, jasne były spory, wymiany zdań, jakieś pretensje, ale no zwykle kończyły się na normalnej rozmowie i potem w miarę spokoju, ale no ostatnio to mam wrażenie, że już totalnie jesteśmy ze sobą " z musi", ja bo w sumie kocham mimo tego i serce chce, ona " bo tak wygodnie, bo zawsze może być gorzej", bo i ma gosposie i lokatora w jednym, bo zabezpieczenie jakieś na przyszłość ewentualnie ma( nie jestem milionerem, ale no mam jakiś tam majątek i no co by nie było, to zginąć z glodu nie zginiemy.Jeszcze tak tylko odpowiadając na to, że " skąd u niej to jest"...no mam wrażenie, że głównie przez dom rodzinny, tam też porządek jest powiedzmy średni, plus przez " byłego"( z jej opowieści po prostu , sama mówiła że wszystko za nią robił).No jest dużo czerwonych flag, których też nie chcę jakoś wymieniać, bo bym musiał opowiadać i 10 godzin, a byłoby mało, ale takie największe, oprócz tych wspomnianych wyżej, w pierwszym poście,to na pewno to, że nie chce się rozwijać, nie ma zainteresowań, na tym yt to ogląda rzeczy dla dzieci, no jakieś frizy, ekipy, genzie, daje się wykorzystywać rodzinie, lata za koleżankami, dla których jest tylko wypełniaczem nudy.
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
Dzięki za wszystkie odpowiedzi, postaram się odpowiedzieć na rzeczy, które napisaliście, bez oznaczeń, by nie robić zbędnego spamu i dyskusji na 200 wpisów, ale po kolei, co kto pisał.Ja rozumiem, że wiele rzeczy w związku trzeba ustalać, no jasne, rozumiem gorsze nastroje, choroby, że mieszkanie razem to " co innego" niż widywanie się raz na dwa tygodnie, ale u mnie( tak mi się przynajmniej wydaje), brakuje takich podstaw, które no są w każdym normalnym związku. Nie da się wiecznie wychodzić z propozycjami, nie da się wiecznie robić wszystkiego sam, planowanie czasu? Tak, ale jeśli jeden weekend jest dla jej rodziny, drugi dla koleżanek, trzeci dla siostry, to chyba normalna osoba widzi, że nie poświęca dużo czasu na związek ( tak jak wspominałem, w tygodniu pracujemy, no jasne, niby ani ja, ani ona nie pracujemy po nocach, ale niech będzie, że zmęczenie jestem w stanie zrozumieć) i czwarty weekend już spędza z partnerem, a a nie znowu wymyśla koleżanki/ swoje hobby.Przegadanie za dużo nie daje, bo nie raz były mniejsze czy większe kłótnie, a no po prostu ona nie za bardzo rozumie " gdzie jest problem".Co do tego jak było wcześniej, tzn przed zamieszaniem, hmm, głównie to ja przyjeżdżałem do niej ( no dzieliła nas odległość dość solidna), no głównie co drugi weekend i no choćby co do czystości mieszkania nie miałem zastrzeżeń, nie było może idealnie, ale schludnie. Sprzątanie? No bardziej było tak, że jeśli mogłem zostać dłużej niż weekend, bo nie byłem potrzebny stacjonarnie w pracy, to zostawałem na ten poniedziałek i w miarę ogarnialem, a jak ona przyjeżdżała do mnie, to w sumie nawet nie pomyślałem, aby oczekiwać, by coś sprzątała. Z jedzeniem w sumie zależy, jak była u mnie to nie robiła sobie ani mi, jak ja byłem to często ona robiła ( ale to proste rzeczy, też żeby nie jakoś gloryfikować). Wyjazdy wspólne? Oceniam pozytywnie, tak mogę to określić, no nie byłem ani " bankomatem", ani jakichś kłótni też brak.Co do organizacji wspólnego dnia, to tak jak pisałem, jest to ciężkie, bo to wchodzi w grę tylko weekend, który jest dla każdego oprócz mnie.Jeśli chodzi o jakieś ultimatum, mówienie, żeby więcej robiła itp itd, problem polega głównie na tym, jak ktoś w sumie napisał, po 1 to "dziecko", po 2 ona nie uważa, że robi coś złego. Jakby, ona po prostu uważa, że przykładowo sprzątnięcie swoich kosmetyków, ułożenie ubrań ( swoich)to już potężne obowiązki, a kto by się zajmował 15 kubkami czy talerzami, że na podłodze jakieś resztki warzyw leżą, ona nie rozumie tego, a właśnie za " sprzątania" jeśli już to się bierze w weekend, gdy akurat nigdzie nie chodzi.Powód tego to jest stale ten sam- zmęczenie. I ja osobiście mógłbym w to nawet uwierzyć, gdyby nie kilka " ale". Przy koleżankach nie ma zmęczenia, może siedzieć po nocach, w domu rodzinnym sprząta jak tylko pojedzie." Jesteśmy razem z jakiegoś powodu"... prawdę mówiąc, to głównie temu, że kiedyś była totalnie inna, i ja nie mam na myśli nie wiem seqzow jak tylko przyjeżdżałem czy poświęcania mi całych dni, po prostu w mojej opinii stała się totalnie innym człowiekiem Co do innych przyzwyczajeń na coś, no tutaj powiem Wam, że serio byście nie chcieli wbić do mieszkania jak ja np jadę do rodzinnego domu, albo jestem tak zajęty, że nie wchodzę nawet do kuchni. Wiecie jest różnica między kurzem na szafce, jakimś okruchem na łóżku a nie wiem stertą śmieci za łóżkiem, dziesiątką kubków, leżącymi kartkami na podłodze razem z kredkami czy resztkami jedzenia wszędzie, na blacie, podłodze, na kuchni.
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
wyrozumiały-strażnik-83 pisze:
Miałem podobny problem, głównym powodem było przyjmowanie przez partnerkę antydepresantów i tabletki antykoncepcyjne. Było mi ciężko bo dźwigałem wszystko za nas dwoje, ale było warto.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

gskn1vf3im0t7nbfg9ppjd5x

Dodane: 2 lutego 2026 - 10:43:39
Opublikowane

Autor był widziany8 miesięcy temu
Zobacz wszystkie wpisy