Opublikowane
Wydaje mi się, że jestem ofiarą przemocy psychicznej w związku. Z różową od kilku miesięcy jesteśmy w ciągłej podróży, a w przyszłym roku planujemy wziąć ślub. Miała to być podróż życia, a tymczasem zapowiada się, że będzie przyczyną naszego rozstania. Jesteśmy razem 5 lat i jak do tej pory wśród znajomych uchodzimy za wzorcową parę.Chciałbym opisać kilka naszych kłótni i sami powiedzcie - co o tym myślicie. Siedzimy przy laptopie i coś tam pobieram. Idzie to dosyć wolno, na co ona mówi mi, żebym uruchomił ponownie komputer i mówię jej, że to bez sensu. Ona nie daje za wygraną, na co ja za każdym razem odpowiadam, że to nie o to chodzi i żeby dała spokój. Po trzecim czy czwartym razie nagle się obraża bo według niej krzyknąłem na nią. Słuchajcie, nie mam problemów z pamięcią, ale no mój ton głosu mógł być co najwyżej bardziej bezpośredni, nie było mowy o żadnym jego podniesieniu.Obraziła się i to na prawie dwie godziny. A foch zakończył się kiedy po prostu ją przeprosiłem. Pomyślałem, że jeśli serio poczuła się urażona moją większą dosadnością to okej.Mija 5 minut i szykujemy się do wyjścia. Zastanawiamy się, czy wziąć kartki do wysłania, na co ja odpieram, że nie wiem czy znajdziemy pocztę (jesteśmy w dużym azjatyckim mieście, ale mimo to znalezienie poczty nie jest tak oczywiste). I nagle różowa krzyczy na mnie, że czemu nie miałoby być poczty. Rzucam jej, że o trochę bardziej zniecierpliwiony ton strzela focha i 2 godziny się nie odzywa, a teraz na mnie się regularnie drze, na co ona odpowiada, że na to sobie zasłużyłem i no bo przecież to co mówię jest bez sensu bo poczta na pewno jakaś będzie. Powiedziałem, że ma mnie przeprosić, albo nigdzie nie wychodzę. Z wielką łaską ale przeprosiła, lecz po chwili rzuciła pod nosem soczystą, wulgarną wiązankę na mój temat.Było to dla mnie za wiele, więc wstałem i wyszedłem na kilka godzin (biorąc wynajmowany samochód).Wieczorem kiedy wróciłem przywitała mnie uśmiechnięta i kupioną dla mnie bubble tea. Niestety, nie była skłonna przeprosić.Aktualnie rozmawiamy ze sobą, ale dla mnie to co się wydarzyło to jakoś za wiele. Minęły już 2 dni a ona nie chce podjąć tematu. Do tego cały czas mnie obwinia, że to ja się obrażam, że to ja ją zaszantażowałem (tym że nie chciałem z nią wyjść bez przeprosin). Podobnych sytuacji było serio wiele. Nie jest to pierwszy raz, kiedy jestem werbalnie obrażany. Nie jest to pierwsza wielodniowa kłótnia. Wielokrotnie stosowane jest nierówne traktowanie (np. kiedy raz kiedy wielokrotnie ciągiem suszyła mi za coś głowę rzuciłem w jej stronę "zamknij się" to obraziła się na 24 godziny, a kiedy ona mi tak mówi a ja się obrażam to stwierdza, że obrażam się o głupoty bo to nic takiego i to normalne zdanie).Co myślicie? Ja czuję że nic z tego nie będzie, że ludzie się nie zmieniają. Żal mi poświęconego czasu i nie chcę być sam. Czy myślicie, że terapia może pomóc?#pieklomezczyzn #zwiazki
––

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clvcus0cl00gj0mm8li7mupr0

Dodane: 23 kwietnia 2024 - 22:43:07
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy