Opublikowane
Cześć! Ostatnimi czasy pojawiło się kilka takich wpisów, ale w sumie dotyczyły małżeństw lub małżeństw z dzieckiem, co zapewne trochę bardziej komplikuje sytuację. Jestem z dziewczyną od 5 lat, od roku obserwuję coraz mniejsze zaangażowanie w związku z jej strony (mieszkamy razem od 4 lat). Dostaję co jakiś czas szpileczki, że nie kupuje jej kwiatów, prezentów, że nie organizuję wyjść na kolacje… Nie zgadzam się z tym, że nie wychodzę z inicjatywą, natomiast ona nigdy nie ma siły, jeżeli zaproponowana przeze mnie aktywność nie spowoduje sraczki z zazdrości na instagramie u koleżanek. Piorę, gotuję, sprzątam, robię zakupy i może czasem usłyszę dziękuję, jak zauważy, że coś się zmieniło zanim wstała. Po prostu szlag mnie trafia jak ktoś prokrastynuje i coś odkłada w czasie. Dodam, że ona też pracuje i nawet jak wcześniej wróci, to i tak ja muszę zapierdzielać wyrzucić śmieci czy zrobić sobie obiad. Chyba nie muszę wspominać, że dla mnie nie zrobiła nic miłego od nie pamiętam kiedy, nic co sprawiłoby mi radość. Ewentualnie wyjście do kina na film, który chciała obejrzeć, więc oberwało mi się zaproszeniem na randkę xd Nie wiem też czy każda kobieta tak ma, ale obecność samochodu traktuje jak benefit należny kobiecie. Dupkę wozić lubi, ale partycypować w kosztach to już niekoniecznie - nawet symbolicznie raz na ruski rok. Jest atrakcyjna, ja również sobie nie mam nic sobie do zarzucenia jeśli chodzi o fizyczność (nie ma mowy o żadnym bebzonie czy braku higieny). Natomiast podarowałem jej kilka kompletów bielizny i uwaga: ubrała je zaledwie raz. Jak ja nie kupię, to mogę zapomnieć o tym, że będę mógł nacieszyć oko, bowiem ona nie poczuwa się do tego, że powinna inwestować w wygląd dla swojego mężczyzny. Kolejny aspekt, to seks. Jak już tutaj dotarliście, to pewnie już się domyślacie, że jest kaplica. Zero spontaniczności jak dawniej, zero czułości - jak za karę i jak cokolwiek zainicjuję, to później w trakcie tego kurwa żałuję. Położy się jak kłoda, dojdzie kilka razy z pingwinkiem, ja się namacham i nawet nie mam z tego żadnej przyjemności. Po prostu w trakcie seksu mam myśli, że mogłem w ogóle się nie odzywać i pójść ręką zbić ciśnienie. Czuję się w tym związku pokrzywdzony, po prostu. Rozmawiałem z nią o tym kilkukrotnie, ale nic to nie daje. Tak jak się teraz rozpisałem, to nasuwa mi się dość oczywiste rozwiązanie tej sprawy. Dzięki za przeczytanie.#zwiazki #seks #zalesie
––

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (2)
mirko_anonim
Opublikowane
Jakbym widział opis mojego już byłego związku. Kilka lat razem z czego większość mieszkania razem. Obiad 4-5x w miesiącu to już nie wiadomo jakie staranie się. Rzeczy normalne to ogromne poświęcenie. Wieczne wyrzuty od zawsze o prawie wszystko, a sama często nawet palcem nie kiwnęła. Jak zaproponowała randkę to potem przez miesiąc przypominała, że to był jej pomysł i ona wyszła z inicjatywą.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@naksu Tu nie chodzi o trzymanie na smyczy, ponieważ ja żadnych restrykcji nie mam (a może mi się tak wydaje). Po prostu jak trzeba coś zrobić teraz, to to robię teraz i nie liczę na to, że kogoś to wkurzy i zrobi za mnie.
Moderator mkarweta
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cloo57kxx034w0mm0rlv07pmh

Dodane: 7 listopada 2023 - 10:42:42
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy