Opublikowane
tl;dr brak znajomych, perspektyw na życie i toksyczny związek co zrobić szukajZawsze miałem problem z podejmowaniem trudnych decyzji, ale już nie pamiętam kiedy ostatni raz znajdowałem się na takim rozstaju dróg. Od 2 lat jestem z dziewczyną, to mój pierwszy związek, pierwsza dziewczyna, która zaakceptowała mnie takiego jaki jestem, z moimi problemami i wadami. Na początku było super, tylko że problemem była odległość, bo byliśmy z drugich końców polski. Chodziłem jeszcze do takiej psycholożki, pseudofeministka, która po jednym spotkaniu z dziewczyną powiedziała, żebym rzucił wszystko i przeprowadził się kilkaset km od domu xD Haha wtedy byłem jeszcze bardziej niepełnosprawny społecznie niż teraz, a ta idiotka twierdziła, że co to za problem, jestem mężczyzną, pójdę pracować na budowę i będzie super XD To była ostatnia wizyta u niej, ale i tak kilka miesięcy później w końcu zdecydowałem się na przeprowadzkę, wynajmowałem pokój w mieście, w którym chodziła do szkoły. I w sumie od tego czasu mieszkałem tam, potem prawie rok u mnie w mieście (było fajnie, robiliśmy przyziemne rzeczy jak spacery, wyjścia na rower, testowanie różnych restauracji), teraz znowu "u niej" i już nie daję rady. Nie mam tu znajomych, od pół roku nie wychodzę praktycznie z domu (praca zdalna mi w tym "pomaga"), przez kilka miesięcy na siłownię, ale teraz znowu nie mam energii na nic. Nasz związek jest toksyczny, aż wstyd mi pisać do jakich sytuacji dochodzi między nami, mimo że piszę to z anonima. Ale nie jestem w stanie się z nią rozstać. Kiedyś miałem tendencje do palenia mostów, manipulowania ludźmi, w końcu zostałem całkowicie sam i nie chcę do tego wracać. Ale coraz częściej myślę, żeby z tym wszystkim skończyć, nie mam żadnych perspektyw, czuje że będąc z nią nic się w moim życiu nie zmieni. A z drugiej strony boje się, że nie znajdę już innej, przyzwyczaiłem się do tego, że mam kogoś, mogę z kimś zasnąć, przytulić, mieć jakikolwiek kontakt fizyczny, a perspektywa walenia konia do końca życia mi się nie uśmiecha XD Mam 25 lat, źle pokierowałem swoim życiem, jedynych znajomych, z którymi de facto odzyskałem kontakt za namową mojej dziewczyny, olałem bo i tak już nie byli przyjaciółmi, nie byłem na pierwszym miejscu (po skończeniu szkoły się od nich odciąłem, po 2 latach się znowu zaczęliśmy zadawać, ale oni zaczęli studiować, poznali nowych ludzi, a ja żyłem w stagnacji). Z tego powodu postawiłem wszystko na jedną kartę, wyprowadziłem się i jest chujowo, a czas ucieka tak nieubłaganie i jest mi przez to jeszcze gorzej. Nic mnie już nie cieszy, po co chodzić na siłownię i dbać o siebie, skoro jedyną osobą z jaką mam kontakt jest tylko ona. Już pomijając fakt, że każda wizyta na tym zadupiu kończyła się dołem, bo mnie tak grażynki chujowo obcięły xD Chciałem płakać ze złości (aktualnie w ogóle nie jestem w stanie płakać, jakoś tak od połowy związku, gdzie wcześniej byle sytuacja stresowa sprawiała, że miałem płacz na końcu nosa), bo zrozumcie mnie, że to jedna z niewielu okazji tutaj, żeby poczuć się lepiej, wyglądać fajnie, a kończyło się tak, że traciłem kilkadziesiąt złotych i miałem zamiar ojebać się na łyso z frustracji, a potem przez 2 tygodnie było mi wstyd wyjść z domu. Już nie wiem co zrobić, być nieszczęśliwym do końca życia, ale chociaż mieć jakąś "stabilność" życiową, bo ani ja, ani ona raczej tego nie zakończymy (oboje nie jesteśmy do końca normalni, ale ja mam chyba dwubiegunowość). Chciałbym mieć ciastko i zjeść ciastko.#zwiazki #depresja

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
@Gorkel Wiem, że jeżeli chce coś zmienić, to w końcu będę musiał wyjść ze swojej strefy komfortu, ale to nie takie proste, tym bardziej, że tutaj już mam ogarnięte mieszkanie, a tak to muszę złożyć wypowiedzenie, szukać nowego, w sumie to nawet nie mam do czego wracać. Niby czysta karta, ale nie napawa to optymizmem. W aktualnym mieszkaniu mam miesięczne wypowiedzenie, więc ciągle biję się z myślami. A poznawanie nowych ludzi czy nowej partnerki to dla mnie abstrakcja XD @Kotdog Dużo różnych nieciekawych sytuacji, które w większości zaczynały się od głupoty i eskalowały bardzo szybko. Wina zawsze leży po obydwóch stronach, jednak hmm nawet nie wiem jak to ubrać w słowa, wydaje mi się, że po prostu ona prowkowała większość tych sytuacji tj. ja prosiłem, żeby czegoś nie robiła kilkukrotnie i nie było reakcji. W drugą stronę gdy ja zrobiłem coś co jej przeszkadzało, to od razu spotykała się to z dużą agresją. Nie wybielam się, bo im dłużej to trwa, tym sam też sporo kłótni sam zapoczątkowałem, zupełnie niepotrzebnie. W każdym razie mimo potrzeby bicia z kimś, po potencjalnym zerwaniu i tak nie szukałbym od razu nowej laski, chciałbym skupić się na sobie, ale nie wiem w jaki sposób mogę odżyć.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clrwkasx001b90mjdtgqbfgir

Dodane: 27 stycznia 2024 - 22:06:23
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy