Mirki, nie wiem co myśleć o takim zachowaniu - jakiś czas temu w pracy poznałam faceta (tutaj podkreślę, że bez jakiejś zależności, po prostu coś dla nas robił), a który mieszka w innym mieście. dobrze nam się rozmawiało, był flirt, dużo kontaktu telefonicznego, generalnie na początku zmierzało w dobrym kierunku. Niestety jak już się lepiej poznaliśmy, to wyszło, że rozmowa bez nawiązania do polityki dla niego nie istnieje. W pewnym momencie już tylko czekałam, aż zboczy na tematy politycznie i szczerze mówiąc zbrzydło mi to. Oczywiście mówiłam wprost, że nie chcę o tym rozmawiać, ale on dalej cisnął swoje. Lubimy sie dalej, ale trochę nam się więc te kontakty poluzowały.Co mnie natomiast zastanawia to to, że za każdym razem, jak zjeżdża do mojego miasta to informuje mnie o tym z wyprzedzeniem i przesyła szczegółowy plan dnia. Ja wtedy z uprzejmości pytam czy się zobaczymy, a on równie uprzejmie informuje, że będzie miał czas o tej i o tej godzinie pomiędzy spotkaniem z jednym znajomym a drugim. Czyli bardziej jako wypełnienie czasu. A potem z pobytu wysyła mi masę zdjęć gdzie jest i co robi. No i tutaj zastanawiam się o co mu właściwie chodzi - zawodowo na spotkaniu ze mną nic nie zyskuje, prywatnie to najwyraźniej też nie jest dla niego istotne, to po cholerę mi zawraca głowę przyjazdem i w ogóle mnie o nim informuje?#logikaniebieskichpaskow #zwiazki #psychologia

