Poznałem pewną dziewczynę. Niezwykle piękna, każdy najmniejszy detal jej ciała i ubioru akurat w moim guście. W łóżku cudowna, pierwszego razu z nią nigdy nie zapomnę, bo wcześniej nie wiedziałem że seks może być aż tak przyjemny. Jasne, był przyjemny, ale z nią było... inaczej. Jakbym śnił. Do tego wyjątkowo szczera i uczciwa; dużo ode mnie biedniejsza, lecz nigdy nie chciała brać.Niestety, im lepiej ją poznawałem tym bardziej przypominała ona bohaterkę historii spod tagu #logikarozowychpaskow i możnaby o niej pasty pisać. Prowadziło to do kłótni i nerwów, gdyż #zwiazki powinny polegać na współpracy, a nie na tym, że ja mam ją niańczyć bo ona coś odwali jak ją zostawię samą na pięć minut. Nigdy nie zapomnę wieczoru gdy byłem kompletnie pijany a ona trzeźwa, i to ja musiałem ją odciągać od głupich pomysłów.Na początku to było nawet słodkie, ale skończyła mi się cierpliwość.Pewnego dnia zacząłem się zastanawiać nad jej zachowaniem, i doszedłem do wniosku, że ona jest po prostu upośledzona psychicznie. Gdy zacząłem patrzeć na nią jak na autystyczną dziesięciolatkę, to nagle wszystkie jej zachowania zaczęły mieć sens.Gdy to do mnie dotarło przestałem w ogóle z nią rozmawiać, bo zrozumiałem, że ona nigdy nie pojmie co ja do niej mówię, i aby przytakiwałem. Nie jestem w stanie już uprawiać z nią seksu, bo czuję się jakbym robił z niej zabawkę do zaspokojenia swoich fantazji.Nie potrafię już spędzać z nią czasu, nieważne jakbym się starał.Rozumiem, że nie ma innej opcji niż zakończyć znajomość. Ale nie chcę tego robić. Łączy nas pewne uczucie. To nie jest mój pierwszy związek, więc teoretycznie powinienem mieć już wprawę. Tylko że ona jest inna. Ona pokazała mi uczucia których nie dała mi żadna poprzednia. Bardzo chciałbym, żebyśmy się przytulili tak, jak się przytulaliśmy gdy odrzucałem od siebie myśli, że z nią może być coś nie tak. I boję się o to, co z nią będzie dalej. Zupełnie nie radzi sobie w życiu, a do tego każdy ją wykorzystuje. W sumie nie powinno mnie to obchodzić, cześć elo nara, ale nie jest tak łatwo wymazać z pamięci jej "kocham cię". Każda poprzednia dziewczyna powiedziała te słowa po namyśle, po decyzji że związek wyjdzie jej na dobre. Ta nie. Ta pokazała mi cały ból swojej samotności. Poczułem się faktycznie chciany.

