Miał być zwykły mem a wyszli #gorzkiezale #zalesie #depresja Będzie chaotycznie i prywatnie, dlatego nie ze swojego konta.Ehh, niedziela wieczór i humor zepsuty.Zapierdala ten czas, weekend minął w mgnieniu oka, nie ma na nic czasu. Muszę wybierać czy ogarnąć coś w mieszkaniu, czy spędzić czas z synem, czy pójść do kina na jeden z kilkunastu filmów które chciałbym obejrzeć i wiem że wszystkich nie dam rady.A poza brakiem czasu, nie mam też siły, praca na zmiany wyniszcza, rynek pracy i moje wykształcenie nie dają zbyt wielu możliwości żeby to zmienić.Od jutra nocki. Fakt że przede mną cały tydzień, a może i sobota, nocek nie daje się zrelaksować, odpocząć, wprowadzić do domu trochę pozytywnej energii.Już 14 lat zapierdalam na zmiany w tym na nocki.Za mną pierwsza zmiana, wstawanie o 5 wyniszcza, całą energię wyczerpuje do 14 a potem to już wegetacja w domu, w bałaganie, w kłótniach.Czuję że potrzebuje jakichś badań, może mam cukrzycę, lub raka albo brak tarczycy. No ale nie wiem jak to zacząć, nie mam kiedy z resztą, na czczo rano nie mam kiedy.a może to wymówka5 lat po ślubie, bombelek 2,5 roku. Żona się roztyła, nie kręci mnie już. Niestety moje libido nic sobie z tego nie robi.Seks raz w miesiącu to święto. Ciągle coś, to nie ma czasu bo firmę własną ogarnia, rozwija, równocześnie nic nie zarabiając za bardzo.To dziecko.To zmęczona.To.. ehPrzez co jeszcze bardziej się wkurwiam - z powodu braku seksu, ale i po seksie też z powodu braku satysfakcji przez jej wygląd i zaangażowaniei przez moją krótkodystansowość.Czuję że potrzebuje jakiejś terapii, jakiejś rozmowy, z żoną już nie potrafię rozmawiać na spokojnie, zawsze kończy się to niezrozumieniem, sprzeczka, kłótnia.Swoje emocje oddzialowuje na Bogu ducha winnym synu. Jestem złym ojcem.Ma dopiero 2,5 roku a wymagam jak od nastolatka.Nie mam żadnych przeszkoleń, kursów w tym temacie. Nikt mnie tego nie nauczył.Z resztą ja sam ze sobą się kłócę, nie wytrzymuje, wymagam niewiadomo czego.Nie wiem co robić.Nic mnie nie cieszy.

