Mirki muszę się wyżalićNie mam już po prostu siły. Wziąłem ślub z kobietą, którą kochałem nad życie, pewnie nawet kocham nadal.Wbrew przeciwnościom, buntując się rodzicom i rozwalając swoje relacje rodzinne.Jestem 5 lat po ślubie i czuję się bezsilny. Żona mnie terroryzuje, stosuje na mnie manipulacje, przemoc psychiczną, wiecznie obrzuca mnie winą za wszystko. Przy najmniejszej sprzeczce wyrzuca mi wszystkie swoje stare żale, nawet te za które dawno przeprosiłem i o które się już pogodziliśmy.Jest wobec mnie pamiętliwa, mściwa i złośliwa. Wszelką krytykę na swój temat odrzuca, daje mi do zrozumienia że nie jestem w żaden sposób dla niej ważny ani nie jestem autorytetem abym mówił jej co ma robić. Nie ma w tym małżeństwie miejsca na odmienność poglądów, wszystko musi być pod jej dyktando.Moje uczucia i pragnienia nigdy nie spotykają się ze zrozumieniem, szczególnie gdy odkrywam się ze swoim głębokim żalem, bólem. Jestem wyśmiany, zignorowany, słyszę że to moja wina albo o tym jak jej jest ciężko. Czuję się przeczołgany, zgnieciony. Czuję jakby ktoś wrzucił mnie do szamba i czekał aż się w nim utopię.Rozwód dla mnie nie istnieje, po prostu nie przeżyję psychicznie takiego procesu. Stworzenie głęboko kochającej się rodziny było dla mnie zawsze ważniejsze niż pieniądze, uroda, rzeczy materialne czy inni ludzie a teraz musiałbym stanąć przed lustrem i powiedzieć - zjebałeś połowę swojego życia. Z resztą oprócz tego małżeństwa nie mam nic i nikogo.Nawet nie mam do kogo zadzwonić żeby o tym porozmawiać.Sorry, musiałem się wyżalić anonimowym dla mnie osobom w internecie.Jutro pewnie będę musiał wstać rano i pójść do pracy, uśmiechać się i udawać że wszystko jest ok.Ja pierdole, gdzie ja jestem...#zwiazki #zalesie

