Co roku o tej porze zalewam się łzami. Nie wiem jak Was, ale mnie zawsze irytowało to gadanie o szczęściu i magii świąt, o pogodzeniu i pięknie. Nie wiem też jak u was chuopy, ale u mnie tragicznie. Jak co roku. W mediach mówi się o nich od połowy października, w grudniu już są gorączkowe przygotowania, każdy wkurzony, kłótnie, afery. Wyładowywanie agresji na mnie, przy pomocy krzyku, narzekania i zrzędzenia. Niesmaku dodaje ojciec alkoholik, który robi dymy, do tego rodzina mnie nienawidzi, zjeżdżają się ludzie, wszystko trzeba ogarniać, składanie sobie sztucznych życzeń. Dla kogoś tradycją może być karp czy indyk. U mnie tradycją jest to, że ojciec #!$%@? coś głupiego w święta i trzeba będzie go uspokajać/bić się. Tak naprawdę w żadnym roku swojego życia nie miałem świąt, które bym polubił/przeżył bez gniewu, smutku i płakania po cichu w poduszkę.Bardziej od choinki, prezentów, ucieszyłoby zjedzenie obiadu z rodziną, złożenie życzeń i święty spokój.#przegryw #swieta #feels #zalesie

