Opublikowane

Problemy finansowe w związku - jak sobie z nimi radzić?

Jestem z dziewczyną od szkoły średniej, a teraz mamy po 30 lat. Oczywiście już po ślubie. Problem jest tak, że czuje się z pewnej stron ograniczony. Ograniczony tym, że ja przez ten czas rozwinąłem ścieżkę kariery, zarabiam jako tako, bez studiów, co w sumie aż mnie zaskoczyło, że udało się dojść tu gdzie jestem, a też nie powiem, jestem leniem. Natomiast moja dziewczyna zatrzymała się na nisko płatnej pracy. Nie byłoby w tym nic złego, bo jednak ogarnia dużo więcej takich rzeczy jak dom, gotowanie, sprzątanie. No w sumie to ona to wszystko robi. Ale problemem są pieniądze. Mieszkamy w mieszkaniu który dostałem od rodziców. Chciałbym wymienić je na większe ale ona oczywiście nie ma (podobno) żadnych oszczędności. Chciałbym też pomyśleć może nad budową domu ale wiem, że będę miał to wszystko finansowo sam na głowie. Ja sobie przez ten czas coś tam po oszczędzałem, coś tam po inwestowałem. No i rodzice też chcą dołożyć ale sugerują, że np. jej rodzice powinni też coś dać. Jakiś ułamek typu kupić wyposażenie do domu albo nie wiem, wziąć na siebie koszty ogrodzenia. I czuje się jak frajer jak znów ja wszystko będę finansował. Już nawet same wakacje czy głupie wyjście na miasto mnie psychicznie męczy. Bo bym chciał wyjść na piwo i burgera, a żona, że nie, bo za drogo, ona zrobi nam obiad. Na wakacje wyjechać? Po co, jest tyle innych wydatków. I jestem w kropce, chce wydawać pieniądze ale nie chce też komuś 100% czegoś finansować. Jak przyjdzie moment, ze się z tym pogodzę to też wale tą swoja pracę i idę na coś łatwiejszego za połowę tej kasy i się męczył nie będę. A oszczędności zacznę wydawać jak chce - na jakieś gierki czy inne donejty na twitchu.#zwiazki #zalesie
145

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (21)
mirko_anonim
Odrzucone
przewidujący-radykał-89 pisze:
Treść odpowiedzi nie jest dostępna.
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@SrebrnySurfer: A jakie ma to znaczenie dla tego tematu? Żadne. Mam dużo oszczędności i tak jak pisałem, rodzice są chętnie dołożyć mi do wszystkich zachcianek, czy to będzie dom czy coś innego.
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
silny-mentor-0 pisze:
"Moja różowa zarabia więcej niż ja i co xd"I gwno. Ja znałem kobietę która urodziła po 62 roku życia. Polactwa bitwy ze statystyką odcinkej chjwiektóry."xD"
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
wyważony-odkrywca-88 pisze:
Jest i ego, nie jesteś jak inne dziewczyny ( ͡° ͜ʖ ͡°)Twojemu konkubentowi to mogę co najwyżej współczuć że się dał złapać roszczeniowej, utytułowanej i solipsystycznej karynie z niskim iq na tzipę - karynie która nie ogarnia swoich e-wyrzygów i najpierw pisze że nie zarabia dużo a kilka godzin później wywala non sequitur z insynuacją o znacznej wysokości własnej pensji, mimo że jest on bez związku z meritum wypowiedzi na które sądzi że odpowiada.Tak więc powtórzę używając twojego własnego języka: nikogo nie obchodzą wysrywy inkubatora który poczuł się w obowiązku szeryfować w internecie i krytykować postawę obcego faceta mającego czelność oczekiwać od PARTNERKI że ta nie będzie darmozjadem na jego utrzymaniu. Nikogo nie interesuje że nie potrafisz sobie wyobrazić związku prawdziwie partnerskiego. Wreszcie nikogo nie interesuje zdanie hipokrytki plecącej banały o "wspólnych oszczędnościach" podczas gdy sama się do tych "oszczędności" w znaczący sposób nie dokłada. Zmieniłaś starego na męża, nie dorabiaj sobie do tego retroaktywnie jakiejś wspaniałej historii. Aż tak cię przeraziło że wstrętny patriarchat zaczyna się na was poznawać?
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@Aurielle: Ale ona wydaje na głupoty właśnie. Swoje pieniądze oczywiście. Bo jechać taxą zamiast iść na przystanek i jechać busem to jest głupota. Oczywiście robi to po wypłacie, a jak już się skończy kasa to wtedy bus jej nie przeszkadza. I w ten sposób roztrwania wszystkie swoje pieniądze, które są i tak niewielkie.Ja za taki wyjazd do spa bym życie oddał, a ona nie chce. W tamty roku byliśmy w Peru. Prawie cały wyjazd spędziła w hotelu, rezygnowała z wycieczek które były w programie (to był zorganizowany wyjazd). Ja chciałem zwiedzać to musiałem samemu... Zdrowa raczej jest - nie ma nadwagi, wszystkie inne aspekty zdrowia są normalne, libido jest, je normalnie (nie jest na jakiś dziwnych dietach), leków nie bierze, do lekarzy nie chodzi. Co do badań to skoro wszystko ok to nie robiła pewnie dawno. Parę lat temu pamiętam to miała robioną morfologie, badanie moczu, próby wątrobowe i jakieś hormony - chyba tarczyca. Wszystko było ok. Ale też nad tym myślałem, był pewnie okres że kupiłem nam zestawy witamin i minerałów, do tego jakieś tam witaminy d3, zma na sen, omegi itp. Łykaliśmy i było bez zmian.Kiedyś stosowała antykoncepcję i badania do tego też były poprawne. Czy stosowała antykoncepcję czy nie to i tak podejście w życiu się nie zmieniło.Nie do końca pracuje fizycznie bo jest to sklep ale zajmuje się obsługą, a nie noszeniem towarów. I nie jest to sklep spożywczy, że ma ruch non stop, raczej max kilku klientów na godzinę. Praca i na nogach i za biurkiem. Raczej chwali bo "nie narobi się" - tak mówi.
Moderator digitallord
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
wyważony-odkrywca-88 pisze:
Zero introspekcji i chęci wyjścia poza własny punkt widzenia.Skoro zarabia znacznie więcej to twoje deklaracje o "wspólnych pieniądzach" czy uwagi o tym że czegoś "nie potrafisz sobie wyobrazić" są bezwartościowe. Utrzymuje cię facet i powinnaś mieć przynajmniej na tyle przyzwoitości żeby się przymknąć skoro jesteś w identycznej sytuacji jak partnerka autora.A uwagi o tym ile to sama hohoho nie zarabiasz może miałyby jakiś sens gdybyś wczesniej sama nie stwierdziła że twoja pensja nie jest wysoka ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dość zabawne było też to jak szybko przeszłaś w groźby monopolu aparatu państwowego na przemoc "przypominając" autorowi o rozdzielności majątkowej - facetowi którego nie znasz, którego nigdy nie spotkałaś i którego nigdy nie spotkasz ale który ośmielił się mieć jakiekolwiek oczekiwania w stosunku do swojej partnerki.Zabrałbym wam prawa wyborcze.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@Aurielle: Nie do mnie pisałaś bo jestem opem ale widzisz różnicy w sytuacji mojej, a swojej? Ty sobie być poradziła, a moja żona nie. Starczyło bo jej na rachunki i jedzenie, a może nawet i nie jeżeli by musiała wynajmować.Co innego jest różnica w zarobkach, a co innego gdy jedna ze stron jest hamulcem w związku, bo na wszystko odpowiedź jest negatywna. Może by tego tematu nie było gdyby nawet chciała mi towarzyszyć, za moje pieniądze. Wszystkie wakacje to błaganie aby pojechała, a jak się pojedzie to potem i tak jest wywalone i leżenie w hotelu. Tak samo kwestia domu - dla niej to problem bo więcej do sprzątania, może jeszcze ogródek i dalej do pracy - dłuższy dojazd lub konieczność zrobienia prawka (którego nie ma z lenistwa). Co innego nie mieć kasy ale nie hamować, nie nakręcać negatywnie tylko dla własnej wygody, a co innego mieć wywalone na wszystko. Ktoś tam pisał, że może robi to aby nie generować niepotrzebnych kosztów - samemu zarabiając najniższą i żyjąc od 10 do 10, gdzie część tych pieniędzy idzie na bzdurne wydatki typu dojazdy taksówką zamiast busem bo przecież nie chce się iść na przystanek. A ja i tak i tak tą kasę wydam bo jak sobie nie zrobię przyjemności to też stracę chęć do pracy. Więc zamiast jechać sobie gdzieś w góry z żoną to kupiłem sobie whisky 25 letnie za ponad 2000zł. Taki miałem kaprys.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Qullion: Nic jeszcze o domach nie wiem, to tylko luźne przemyślenie na przyszłość. Nie orientowałem się absolutnie nic, nie wiem jakie są ceny, jakie okolice wybrać. Być może ten plan pozostanie tylko pomysłem.Nie tylko brak prawka jest nielogiczny. Myślę, że jest jeszcze dużo bardziej nielogicznych rzeczy z jej strony. Dlatego ona nie chce domu bo by musiała zrobić prawko i jeszcze więcej czasu zajmie jej dotarcie do pracy. Może wtedy by wgl olała pracowanie. Dla niej najważniejsza jest wygoda jak najniższym kosztem, a co za tym idzie wydaje swoje pieniądze na takie wygodnictwo jak jakieś taksów, ubery i tym podobne.
Moderator digitallord
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Qullion: No ok. Czyli są ludzie bez ambicji.Pisząc o budowie domu miałem na myśli w 100% zlecenie komuś wybudowania go, bez żadnego angażu z mojej strony bo nie znam się na tym nic, a nic. Po prostu kupić działkę, wybrać projekt i po roku mieć gotowy do odbioru. Ale to tylko takie luźnie myślenie, chętnie i kupiłbym już wybudowany dom, zarówno taki już w którymś ktoś mieszkał lub taki przygotowany już nowy od dewelopera. Nie zastanawiałem się jeszcze. Raczej plan z perspektywą na kolejne lata. Bo fajnie by było mieć ogródek, jakiś spokój, a nie okno z widokiem na drugi blok. Oczywiście tak jak pisałem - różowa nie chce "bo po co, same problemy i daleko". Prawka oczywiście nie ma, wszędzie ją wozić muszę, na szczęście prace ma blisko domu to łazi z buta.A co do dzieci to może i miała taka decyzję podjętą już wcześniej, ale nie komunikowała tego. Było ustalone, że tak, spoko zrobimy sobie ale będziemy się tym martwić za parę lat. Ja też chciałem ale nie mam parcia na tyle aby np. kogoś zostawić bo zmienił zdanie albo będą komplikację z zajściem.I jeszcze taka śmieszna sytuacja, podobna jak u Ciebie. Też wśród znajomych była para gdzie kobieta nie chciała dziecka. Byli razem po ślubie i z tego powodu się rozwiedli. Oczywiście podobnie jak u Ciebie, facet po roku miał dziecko z inną, szczęśliwa rodzina, do dziś są razem. A ona? Niewiele później z nowym partnerem też zaciążyła i dziś ma nawet dwójkę tych dzieci. Znajomi mówią, że pewnie aby zrobić na złość tamtemu. I nawet mocno się tymi dziećmi chwali na socialach. Taki plot twist.
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
ostrożny-wizjoner-29 pisze:
@Aurielle["chłop ma wszystko na tacy podane i nie pasuje, jak żyć. Nie dość że baba cały dom ogarnia, co już samo jest jak etat a nawet kilka to jeszcze pracuje i przynosi kasę, a ten jej nawet na burgera nie zabierze.Jak taki skąpy jesteś to powinna gotować i sprzątać tylko dla siebie, może by wtedy coś zatrybiło w główce."](https://wykop.pl/wpis/79088675/obserwuj-mirkoanonim-jestem-z-dziewczyna-od-szkoly#275975725)"ja też jej współczuję że ma głupka za męża delikatnie mówiąc, mam nadzieję że go kopnie w dupę i znajdzie sobie normalnego faceta. Ten pewnie nawet gaci nie umie sobie wyprać. Poza tym wydziela jej kasę, robi sobie oszczędności jej kosztem i wypomina a sam na dupie siedzi i nic koło siebie nie zrobi a są małżeństwem. Pewnie zakupy też ona ogarnia a mężuś myśli że magicznie lodówka zawsze pełna i obiad na stole. Dla mnie to jest nie do pomyślenia tak swoją żonę traktować. Teściowie też dobrzy."["chłopie, takie szczegóły jak teraz opisałeś to się pisze w głównym poście bo potem ludzie sobie sami dopowiedzą. Że tak powiem, widziały gały co brały, no nie powiesz mi, że nie widziałeś jaka ona jest przed ślubem i z jakiej rodziny pochodzi.Może faktycznie jak ona nie chce jechać to jedź z chłopakami, na wąty zawsze możesz odpowiedzieć że proponowałes wakacje razem wcześniej i się nie zgodziła. Z prezentami to powiem jak ja z niebieskim robię: nie wymyślam mu na siłę tylko ma mi konkretnie pokazać co chce dostać do konkretnej kwoty sobie wybrać i ja tak samo.Z innej strony żona siedząca w domu i ogarniającą chatę to spełnienie marzeń wielu mężczyzn."](https://wykop.pl/wpis/79088675/obserwuj-mirkoanonim-jestem-z-dziewczyna-od-szkoly#275981025)[**"dla mnie takie wydzielanie pensji i kto ile dał jest nie do pomyślenia w małżeństwie. Ja mam męża i też nie mam super wysokiej pensji, on za to bardzo dobrze zarabia. Nigdy mi nie wypomniał, że mało zarabiam czy mam sobie czegoś nie kupić. U nas wszystkie oszczędności są wspólne, nieważne czy ktoś dał dużo lub nic! Jeśli mi brakuje to mi przelewa kasę i odwrotnie nie raz też mu przelewam, bo mamy wypłaty w innych terminach. I nikt nie ma pretensji, to są nasze wspólne pieniądze. Nie wyobrażam sobie inaczej, to jest dla mnie wsparcie finansowe w małżeństwie.Poza tym u was jeśli nie macie rozdzielności majątkowej to twoje oszczędności są jej pieniędzmi. Wiesz to?"**](https://wykop.pl/wpis/79088675/obserwuj-mirkoanonim-jestem-z-dziewczyna-od-szkoly#276005725)xDxDxDxDxDxDNie wstyd ci?
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
entuzjastyczny-odkrywca-18 pisze:
@AurielleTwoja opinie tutaj są nieważne bo utrzymuje cię mąż.Syndrom protagonisty level różowa, niech ten kraj już zdechnie bo takie roszczeniowe karyny nie wychowają normalnych ludzi.
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Odrzucone
pomysłowy-znawca-44 pisze:
Treść odpowiedzi nie jest dostępna.
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@Qullion: Tak, dużo ludzi pracuje za najniższą, ale jednak każdy się stara aby tego nie mieć, tym bardziej, jak nie jest kretynem i ma wykształcenie. Też mogłem stać w miejscu, przecież pracować na stacji było mi wygodnie, praca 10min od domu. Ale jak tak można żyć, jak da się lepiej?Ślub wzięliśmy w wieku 21 lat, jakoś z 4 lat bycia razem. Gówno wiedziałem o życiu. Przez te prawie 10 lat walczyłem o rozwój, ona stała w miejscu, a nawet hamowała mnie. 10 lat temu byłem zupełnie innym człowiekiem. Nikogo sobie nie podporządkowałem, zawsze nakręcałem na rozwój, na studia, poszła, zrobiła, choć to prywatna uczelnia najbliżej domu. Dlatego to się udało. I cały czas krytyka, że nie rozumie, że nie chce w tym robić. Skończyła pedagogikę, nic ambitnego wie, ale w dużym mieście zarobki nauczycieli to nie jest najniższa krajowa i 150zł premii na 2 miesiące za brak zwolnienia i 100zł za sprzedaż. A nie przynajmniej po paru latach pracy które mogła sobie odbębnić za frajer. Może i przesadziliśmy z tym związkiem, skoro nie znasz takim osób, ale cóż, walczymy w wieku 30 lat o siebie.Jasne, robię pewne rzeczy sam tylko czuje na sobie presję, focha, od tego, że ją zostawiam, po marnowanie pieniędzy. I jest mi strasznie przykro jak znajomi robią takie rzeczy z partnerką, a ja muszę być na doczepnego. Oczywiście robię to rzadko bo w takiej atmosferze nie czuję satysfakcji. Jak już nawet ją namówię to też nie realizuje się w 100% bo ona rezygnuje z atrakcji opłacownych, starcza wymówka typy "boli mnie noga". Co zrobię? Pójdę sam, spoko. Fajna atmosfera martwiąc się o kogoś, bo jednak nie jest mi to obojętne. Czasem jest to nic, a czasem wali mi litanię, że ogarnia taksówki do apteki i nie wie jak kupić żel na zwichnięcia. A to, że myli się w zeznaniach i nawet nie podjęła próby kupna maści w aptece i pojechania tam taksówką to zachowam dla siebie, nie chce robić sobie dymu i wkręcać się w spiralę kłamstwa. Bo mam dość.Nie jest z biednej rodziny. Jest z innej rodziny. Rodziny która wymagała zaproszenia na wesele wszystkich i nie dania niczego od siebie. Dzieci też kiedyś chciała mieć "spoko, pogadamy o tym koło 30tki", ten czas przyszedł jest jednak na nie. Bo przecież to obowiązki. Ja też nie byłem na 100% tak, zobaczy się, "jak się nie uda to Cię nie zostawię, nie jest to priorytet". A teraz jest kategoryczne nie, spoko pogodziłem się, nie jest to red flaga, ale jakby chciała to bym się cieszył.@Aurielle: A może zwyczajnie masz ambicję? Przeczytaj wyżej. Chciałem dom, a ona mówi, że to tylko problem, a im większy tym większy problem. A jak za miastem, to też problem bo będzie do pracy jechała 40 min, a nie 15min. I co, może jeszcze ogród? Żeby podlewać, tak?Co innego jak ktoś chce ale nie ma, ale ma marzenia, a co innego jak ktoś nie ma ale ma wszystko w dupie. Po co mam się starać jak i tak przynoszę zawód? Lepiej puścić kasę na gierki, ktoś doceni...Tak, mamy rozdzielność.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
przewidujący-fenomen-62 pisze:
Komentarze jak zwykle fantastyczne "cIeSz SiĘ z TeGo Co MaSz".Od różowych padają genialne pomysły żeby kobieta realizowała tylko połowę obowiązków domowych i żadna nie zwróci uwagi że facet partnerkę utrzymuje, żywi i daje jej dach nad głową (bo bez niego musiałaby wynajmować na co nie byłoby jej stać). Z drugiej strony faceci też nienormalni i sądzą że darmozjad to anioł zesłany z nieba (ponawiam pytanie które padło wyżej, gdzie są jej oszczędności z ostatnich dziesięciu lat?).Jak ci sytuacja nie odpowiada to zmień partnerkę albo z nią porozmawiaj. Nie ma szans na to żeby w 2024 utrzymać się finansowo jak tylko jeden domownik zarabia, nawet 30 lat temu byłoby ciężko.
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
przewidujący-fenomen-62 pisze:
Ale czego ty oczekujesz? Kobieta zawsze będzie zarabiać mniej, gdyby zarabiała tyle samo albo więcej to by z tobą nie była a że sam zarabiasz niewiele...Nie przeskoczysz kobiecego materializmu i nie masz szans na "lepszą" partnerkę.
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Ja nie zmuszam żony do zarabiania kokosów.
Qullion: ja też nie ale fajnie jakby zarabiała trochę więcej bo obecnie jak widać jej nie wystarcza
kupiliśmy mieszkanie, nowy samochód, na wszystko starcza
Qullion: Ja wszystko sam kupiłem, mi starcza na wszystko, jej nie
Na lego i planszówki wydałem 100k zł.
Qullion: Też bym chciał tylko żonka od razu skrytykuje bo drogo, bo dla dzieci i będzie miała w dupie układanie tego ze mną "sam se układaj". I mam dość takiego samego układania...
wiedział w co się pakuje, a na dodatek nie potrafi żony ogarnąć tak by coś się w tym życiu działo. Znalazł se chyba kobitę bo w domu mówili by znalazł albo desperat
Qullion: Jestem z nią od szkoły średniej. Nie wiedziałem jak się potoczy życie. Kiedyś było ok, nie spodziewałem się, że będę tyle zarabiał, liczyłem na spokojną pracę. Ona nie była wymagająca i mi to pasowało. Ja się zmieniłem, ona nie. I po prostu czegoś mi brakuje. Co w tym dziwnego?
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@matt___: Chętnie podzielę na pół. Wyjdzie wtedy z 30min dziennie na osobę. A w sumie to ja też teraz coś w domu robię. Tak zwyczaje, jak jest potrzeba. I nie trzeba być żadną karierowiczką, wystarczy normalna praca na etacie i trochę ambicji. Żadnych fajerwerków. Kto normalny godzi się na pracę za najniższą krajową? I nie mówię tu o studencie tylko osobie w wieku 30 lat. Mając jeszcze wyższe wykształcenie, gówniane bo gówniane, ale jednak. Wyżej opisałem dokładniej.@Qullion: My mamy swoje konta. Ja oszczędzam, ona z tego co mówi, to nie.
W twoim przypadku wydaje się, że jesteś debilem bo twoja żona ogranicza wydatki i szuka alternatywy.
@Qullion: Jestem debilem bo żona godzi się na pracę za najniższą krajową będąc dorosłą osobą, pełnosprawną umysłowo xD Ogranicza wydatki wydając całe swoje pieniądze i mając okrągłe zero oszczędności w wieku 30 lat, przy tym nie kupiła do domu nic poważniejszego niż świecznik z ikea i jakiś talerz z jyska. Ma zero ambicji do wszystkiego, od awansu w pracy do spełniania marzeń, których de facto nie ma, no może zmiana koloru pazurków raz w miesiącu bo na to ją stać więc i sobie pozwala na taką przyjemność. I tu nie chodzi o to, że jest rozrzutna, bo żeby być rozrzutnym to trzeba zarabiać, a jak się zarabia gówno to cała kasa idzie na wydatki codzienne jak rachunki, zakupy i drobna przyjemność jak fryzjer, kosmetyczka, pazy i ciuchy.Fajnie, ja tym czasem nie mam co z kasą robić, z zazdrością patrzę na znajomych co lataja po świecie, degustują sobie na drugim końcu polski jakieś menu degustacyjne za parę stów albo pływają na jakiejś desce. Tak normalnie, w parze, mąż i żona. No ale żona nie jest leniem sklepikarzem tylko ma marzenia i wie, że musi na nie zarobić.Wyżej jeszcze dokładniej opisałem swoją żonę jak chcesz poczytać.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
A jak się czujesz pokrzywdzony finansowo to wyznacz ile dajecie na wspólne rachunki a reszta waszej kasy na co chcecie
@Linnior88: Aha. No w sumie tak jest, na rachunki się składamy. Jej pewnie zabiera to 1/3 wypłaty. 2/3 jest zostaje. Część z tego wyda na jakieś produkty do jedzenie, produkty do domu. Więc zostaje 1/3 na typowe osobiste wydatki i za to sobie kupi jakieś ciuchu, kosmetyk i pójdzie do kosmetyczki i zostaje okrągłe zero na koncie. Tym czasem mi takie życie się nie podoba bo chciałbym jeszcze wyjść do restauracji, pobawić się na jakiś kręglach, gdzieś pojechać i jeszcze odłożyć jako oszczędności. Niestety, wszystko idzie w oszczędności, a ja się nudzę. Jak się uda namówić to oczywiście gdzieś wyjdziemy, ale zawsze jest niezadowolenie. Podejrzewam, ze i głupio jest jej, że to stawiam i głupio bo ona mając te pieniądze znalazłaby sto innych wydatków które byłoby dla niej ważniejsze. A mi to odbiera smak życia, już mi się nie chce rozwijać bo nie jestem wstanie tego wydać na głupoty które pomogą mi zresetować mózg (restauracja, kręgle czy wycieczka).Rozmów było tysiąc. Ale ciężko przy takich zarobkach cokolwiek mieć z życia i jeszcze oszczędzić i każdy pnie się w górę po szczebelkach kariery i chce więcej, a jak komuś pasuje najniższa krajowa to chyba nie ma w tym mojej winy co, czy jednak coś wymyślisz? U niej w pracy jest rotacja non stop, a ona siedzi tam od lat. Po prostu każdy jest ambitniejszy i idzie tam tylko na chwilę w stylu złapania się czegokolwiek i potem przeskakuje gdzie indziej. A 3/4 towarzystwa to osoby w wieku 20 lat, a nie 30...
A tobie się krzywda nie stanie jak się gotować nauczysz nie rób już siebie takiego melepety
@Linnior88: A to ja napisałem, że jej karzę gotować? Gdzie? Dla mnie może nie gotować wcale, nawet bym chciał. Może nie napisałem jasno - ja nie dostaje od niej 5 pojemników do pracy z jedzeniem przyozdobionym kwiatami jadalnymi. Zresztą, jak myślisz, jaka jakość jest tego jedzenia które jest gotowane przez osobę z najniższą krajową? Jej smakuje, spoko, mi niekoniecznie ale zamykam mordę i jem. Chętnie bym zamówił catering ale jak to sobie wyobrażasz? Mieszkamy pod jednym dachem, Ty gotujesz schabowe, a ja sobie pudełka jem? Nie było by Ci z tym źle? A może mam jej postawić? To koszt tylko ok. 1/3 jej wypłaty.
Ona swoje poklady energi przekierowala w ognisko domowe. Twoim zadaniem jest ja utrzymywac czy tez robic kase.
@Rudz1elec: ognisko domowe u osoby które nie chce dzieci, przeleci odkurzaczem mieszkanie, umyje kibel i ugotuje zupę na 3 dni xD Ty siebie słyszysz? Ja nawet bym chciał psa, a to jest za dużo obowiązków dla niej, trzeba się opiekować i takie tam wymówki. Następny który sobie dopowiedział, że ja jej każe sprzątać, gotować i prać. Sama się łapie i to się chwali, ale nie ma narzuconego takiego obowiązku. Ja też się biorę jak coś widzę, że trzeba zrobić. Może ja mam trudniej bo zwyczajnie mniej jest mnie w domu, bo pracuje więcej, uprawiam jeszcze sport, mam znajomych w przeciwieństwie do niej. Co do finansów to opisałem wyżej - po prostu w dzisiejszych czasach nie da się żyć i oszczędzać za najniższą. Tym bardziej w dużym mieście. Wydaje na bierzące rzeczy. Do domu to kupiła domestos co najwyżej. Wszystkie sprzęty od naczyń po agd kupiłem ja. Nawet porządnego prezentu od niej nie dostałem. I też nie szasta kasą na swoje potrzeby bo jej zwyczajnie nie ma. Jak zarabia najniższą to 1tys idzie na opłaty/rachunki/bilet, 1k na życie tj. artykuły wspólne jak jedzenie i wyżej wymieniony domestos i 1k zostaje jej na rzeczy osobiste jak ciuchy, kosmetyki, kosmetyczka. To gorszę, dziś byłem z kolegami (bo nie ze swoją żoną przecież) w galerii to prawie tyle wydałem na kilka ciuchów, zakupy w rossmannie i zakupy spożywcze do domu, a nie kupiłem nic konkretnego jak kurtka czy buty.@Aurielle: W głównym wpisie opisałem to najkrócej jak się da. Sorry. Tak wiem, widziały gały co brały, jednak w szkole średniej gdzie się poznaliśmy byliśmy bardzo podobni. Ja nawet nie marzyłem, że będę kiedyś aspirował do klasy średniej. Nie było mnie stać na nim i nawet nie marzyłem o niczym. Mieszkanie od rodziców to był szczyt marzeń i jestem im wdzięczny. Jednak z czasem zauważyłem, że lenistwo nie popłaca i zacząłem się rozwijać. Ona nie. I nawet mnie hamowała, a po co, a czemu znów delegacja. Ja ją na studia namówiłem to mi wypominała, że chodzi tam tylko dla mnie, że nie rozumie niczego tam. Oczywiście jej płaciłem. Była na jakimś stażu to wróciła do swojej dawnej pracy bo to nie to. A mi się udało wybić. I wiem, że mogę jeszcze więcej tylko chce akceptacji od niej, motywacji i chce też wydawać swoje pieniądze tak abym poczuł, że warto było się poświęcać. Tylko tyle. I nie przesadzajmy z tym ogarnianiem chaty. Ok, jakby były dzieci i tak dalej. A tu jest tylko minimum które mogę zrobić i ja. I często robię. Wyżej opisałem to dokładniej.
Rozowa ewidetnie tutaj ma jakis leb na karku, bo wie, ze lepiej wspolna (twoja) kase dac w dom, bo to podnosi standard zycia i to jest wspolne
@Rudz1elec: Nie. Różowa jest przeciwna wszelkim zmianom. A duży dom to kłopot, więcej sprzątania, dłuższe dojazdy. Nie, lepiej nie, przecież w tym mieszkaniu jest nam dobrze. I nie jest wspólne. Mieszkanie też nie jest i ona od samego początku rozumiała, że to jest od moich rodziców i ma być moje. Nie było z tym żadnej spiny czy niedopowiedzeń. I mi nie chodzi żeby naciągała mnie na te wycieczki. Ale może by sobie zaplanowała budżet tak aby móc chociaż trochę dołożyć od siebie? Nawet jakby miała jakieś miejsce wakacji marzeń to mi byłoby łatwiej to zafundować bo by była jakaś wdzięczność. A w obecnej sytuacji to ani sama nie chce nigdzie jechać i jeszcze traktuje wyjazd jako smutny obowiązek. A ja chce podróżować. I podróże to tylko przykład, jest dużo bardziej przyziemnych wydatków przy których zachowuje się tak samo.@Vadzior: No inne charaktery. Kiedyś byliśmy bliższymi ale udało się awansować społecznie więc też mam teraz inne potrzeby, inne oczekiwania. A pracować i rozwijać powoli mi się już nie chce, bo po co? Co z tego mam? A jedzenie bym zamawiał chętnie ale są fochy bo przecież stoi od 3 dni pomidorówka w garnku i kupiła wędlinę i chleb...@Amigoyamigo: Tylko po co mi ta chata jak będzie pusta, bez dzieci, bez psa i tak dalej? Bez kogoś kto będzie chciał jakoś to urządzić. No sponsoring wakacji jak sam mówisz to głupota. Tylko co, mam lecieć sam? Zostawić ją tak o? Obowiązki jak najbardziej bym chciał dzielić na pół tylko tak jak pisałem, mnie w domu dłużej nie ma bo mam jakieś hobby jak sport, czy znajomych. Więc siłą rzeczy ona ma więcej czasu na to i robi. Ja chętnie np. takie jedzenie bym zamawiał, czemu nie? Tylko musiałbym stawiać... A gacie sobie wypiorę sam, nigdzie nie napisałem, że jest to problem dla mnie. Uprawiam sport, często wracam z siłki o 22-23 i pierwsze co robię to wstawiam pranie, a ona śpi.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Aurielle: Aha xD Pracowałem przez parę lat po 10-14h na dobę po 6 dni w tygodniu, często też w delegacjach, wyobraź sobie, że potrafię zrobić sobie pranie, co często robię. Gotować może mi się nie chce ale bez problemu mogę zamówić sobie albo zwykły obiad albo catering na cały dzień. Kasy nie wydzielam, ze swoją robi co chce, ale ja bym chciał też żyć razem, a nie osobno, dlatego sugerowałbym jej albo popracować nad zmianą pracy lub nad swoimi wydatkami. Wolałbym jechać gdzieś na wakacje niż siedzieć po pracy przed komputerem. A jej pasuje przeglądanie tiktoka. To ja się czuje źle traktowany przez nią. I proszę przeczytaj to co napisałem wyżej, tam jest więcej szczegółów.Oczywiście nikt w tym wątku nie sugerował żadnego rozstania czy coś także możecie sobie życzyć jej nowego faceta, przecież może już szukać, widocznie dobrze jej skoro tego nie robi. A ja nie szukam nowej baby.
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Kitku_Karola: czy zarabiała by więcej to nie wiem, pracuje na etat to może zmienić pracę na inną, ale jak potrzebuje więcej czasu to przecież może, nikt jej nie każę sprzątać. Z tym sprzątaniem to też nie przesadzajmy, że to drugi etat. 40m2 przelecieć odkurzacze gdzie i tak roomba jeździ, umyć raz w tygodniu kibel i prysznic i przetrzeć kurze. Też mi się zdarza to zrobić jak np. pracuje w weekend. A obiad to wygląda tak, że się gotuje na 3 dni i jest z głowy, tylko odgrzać.@kupkesobieciagne: tu nie chodzi o boss-bitch ale jak ktoś pracował w sklepie od szkoły średniej, skończył w tym czasie sobie studia zaocznie magisterskie i nie chce iść poszukać innej pracy w tym kierunku tylko zostaje w tym sklepie bo jest wygodnie, nie trzeba wysyłać cv to chyba jest coś nie tak. Ja też nie zarabiam jakoś dużo, w żadnym wypadku.intuicyjna-czempionka-95: Niw wymaga wycieczek, restauracji, a ja siedzę w pełnym portfelem i nie mam co z tym zrobić bo ona nie chce. A ja może chciałbym podróżować tak jak moi koledzy i koleżanki? Może bym chciał mieć duży dom, a nie siedzieć w klitce w bloku? Chodzi o ten brak ambicji bo przecież i tak i tak z raz w roku się gdzieś pojedzie na mój koszt ale takie wyjazdy wyglądają tak "boli mnie noga, zostaje w hotelu". No fajnie, to po co tu jechałem.@Linnior88: Przeczytaj też wyżej bo nie chce powtarzać. To ja swoich pomysłów i widzimisie nie mogę realizować? Mam siedzieć przed komputerem gdy świat oferuje mi wiele atrakcji? Tu też chodzi o brak ambicji. Nie byłoby Ci przykro jakbym co kwartał leciał za granicę ale np. z kolegami? Ja nie chce tego robić, bo wiem, że nie zaprotestuje ale na pewno jest jej przykro. Chętnie i ją zabiorę ale zawsze są jakieś wymówki, a jak już wyjedziemy to chęci na wszystko brak, tego nie chce, to za daleko, boli noga i tak dalej. Już nawet same prezenty jakie sobie dajemy, to ona nie wymyśli nic, od 10 lat słyszę abym sobie coś wybrał, a jak nie wybiorę (czego nie robię) to dostaje breloczek albo kubek xD ja troszkę ambitniejsze te prezenty robiłem i w sumie czuje się ograniczony bo jakiejś radości z tego nie widze.Te zakupy i sprzątanie to oczywiście nie robi tylko za swoją kasę tylko też za moją, a swoje pieniądze wydaje w większości na jakieś tam kosmetyki, ciuchy, kosmetyczni i pazy i inne takie rzeczy. Ale niestety, jak się ma w dużym mieście niewiele ponad najniższą krajową to szybko taka pensja się kończy. Dzieci też nie chce.No a rodzice. Trochę przykro im, bo zawsze to oni się dokładali, od kupna auta, mieszkania, wesela, a druga strona nie dała niczego, nawet nie padł pomysł typu to jak wy robicie wszystko to my zapłacimy za fotografa. Różowa nawet nie miała kasy na zamówienie zaproszeń. I teraz co, mam im powiedzieć, że dam pół miliona na dom (po sprzedaniu mieszkania), rodzice niech kupią mi działkę. To logiczne jest, że pierwsza myśl jest taka, że w takim razie niech druga strona np. wyposaży mieszkanie.Jej rodzice też kasę mają ale na wszystkie swoje dzieci mają wywalone, tzn stosunki są dobre, ale po 18nastce to cisneli aby się powyprowadzali, jak zamieszkaliśmy razem to ojciec ją pakował, odwiózł i powiedział, że swój problem przekazuje mi i nie chce zwrotu.Ale do sedna, mam kupować dom sam i po prostu dać jej tam mieszkać? Czy lepiej co weekend jakąś 25letnią whisky za 2tys i donejty na twitchu?
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
intuicyjna-czempionka-95 pisze:
Szukasz dziury w całym. Kobieta coś zarabia, wszystko w domu ogarnia i nie wymaga restauracji i wycieczek na twój koszt, a ty narzekasz. Porypało was faceci z tym materializmem i życiem na pokaz.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

uwgzvlut9hkpj93mrfus4rsu

Dodane: 22 listopada 2024 - 23:06:17
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy