Jestem z dziewczyną od szkoły średniej, a teraz mamy po 30 lat. Oczywiście już po ślubie. Problem jest tak, że czuje się z pewnej stron ograniczony. Ograniczony tym, że ja przez ten czas rozwinąłem ścieżkę kariery, zarabiam jako tako, bez studiów, co w sumie aż mnie zaskoczyło, że udało się dojść tu gdzie jestem, a też nie powiem, jestem leniem. Natomiast moja dziewczyna zatrzymała się na nisko płatnej pracy. Nie byłoby w tym nic złego, bo jednak ogarnia dużo więcej takich rzeczy jak dom, gotowanie, sprzątanie. No w sumie to ona to wszystko robi. Ale problemem są pieniądze. Mieszkamy w mieszkaniu który dostałem od rodziców. Chciałbym wymienić je na większe ale ona oczywiście nie ma (podobno) żadnych oszczędności. Chciałbym też pomyśleć może nad budową domu ale wiem, że będę miał to wszystko finansowo sam na głowie. Ja sobie przez ten czas coś tam po oszczędzałem, coś tam po inwestowałem. No i rodzice też chcą dołożyć ale sugerują, że np. jej rodzice powinni też coś dać. Jakiś ułamek typu kupić wyposażenie do domu albo nie wiem, wziąć na siebie koszty ogrodzenia. I czuje się jak frajer jak znów ja wszystko będę finansował. Już nawet same wakacje czy głupie wyjście na miasto mnie psychicznie męczy. Bo bym chciał wyjść na piwo i burgera, a żona, że nie, bo za drogo, ona zrobi nam obiad. Na wakacje wyjechać? Po co, jest tyle innych wydatków. I jestem w kropce, chce wydawać pieniądze ale nie chce też komuś 100% czegoś finansować. Jak przyjdzie moment, ze się z tym pogodzę to też wale tą swoja pracę i idę na coś łatwiejszego za połowę tej kasy i się męczył nie będę. A oszczędności zacznę wydawać jak chce - na jakieś gierki czy inne donejty na twitchu.#zwiazki #zalesie

