To teraz ja coś powiem.. Mam niedługo 30 lat, fajnie się czyta #przegryw, fajnie się upić czasem i zapomnieć o wszystkim ale życie idzie dalej i rzeczywistość się o was upomni. Nie mam pojęcia co robić ze swoim życiem i mam wszystkiego dość. Pomijam fakt, że nie mogę znaleźć partnerki. Już walić tę miłość ale nawet to życie w pojedynke jest cholernie drogie. Najem zabiera sporą część pensji a żaden bank nie da mi kredytu, a nawet jeśli to pętla na szyje dla singla. Nie wiem co robić. Świadomość fatalnego życia przez następne kilkadziesiąt lat mnie dobija. Samotność i drożyzna. Koszty najmu, żywności, produktów, usług, napraw, a co dopiero jakieś przyjemności. Nawet byłym skłonny związać się z kimś dla rozsądku żeby to życie było tańsze. Dobija mnie świadomość, że moje życie się nie zmieni i będzie coraz gorzej.

