Od jakiegos czasu strasznie mnie przytlacza fakt, ze nie mam jeszcze pieniedzy. Nie zyje w biedzie, jest w miare porzadku mam co jesc, jestem czysty, nowe ubrania itd.Mam dopiero 19 lat , wiec na dobra sprawe jestem jeszcze gowniarzem ale i tak juz zaczyna mi to jakos wszystko doskwierac jak sobie mysle, ze co niektorzy zarabiaja powyzej tych +8k. Ja nawet nie wiem jak dojsc do takiego czegos. Tez sobie mysle ze moi rowiesnicy sa bardziej rozgarnieci, maja jakis pomysl na zycie, wiedza co chca juz robic w zyciu, a ja stoje w miejscu.Chce isc na studia, do ktorych jeszcze nie jestem do konca pewny. Aktulanie pracuje i wiekszosc oszczednosci pojdzie wlasnie na nie. Ale co jak mi nie wyjdzie. Skoncze te powiedzmy 24 lata i okaze sie, ze to nie bylo dla mnie i pojde pracowac za najnizsza. Bo co innego moge zrobic w takim wypadku. Takie cos to chuj nie zycie jest. Fizyczna praca za marne 2.7k.Nie wiem, ale mam wrazenie ze to jest jakis kurwa border chyba czy cos, bo tak nagle z pizdy czuje sie zle jak o tym pomysle i w ogole pieniadzach i mysle o tym potem przez caly dzien. Doslownie juz mi sie odechcialo wszystkiego na dzis i pewnie pojde spac z mentalem. #gorzkiezale #zalesie

