Irytują mnie wpisy frajerów o tym jak pogodzili się z samotnością, o tym jak zostali do niej zmuszeni, o tym jak rodzice ich nie nauczyli. Etc. Ja jestem prawdziwym indywidualistą, nie odczuwam żadnej potrzeby relacji z innymi ludźmi. Nie tęsknie za rodziną, za znajomymi. Nie mam potrzeby bycia w związku, ani innej relacji. Z drugiej strony nie mam nic przeciwko obcowaniu z innymi ludźmi jeśli nachodzi taka potrzeba i jest to element rzeczywistości (np. praca, spotkanie po pracy, szkoła, itd.), ale nie inicjuje takich spotkań, pomimo, że nawet chętnie na nie chodzę, bo mogę poobserwować innych ludzi i jak się zachowują irl. Jestem tym gościem z którym możliwe, że spotkaliście się w szkole, mógł spędzać z wami nawet cały dzień (ale bez przesady, ja też nie byłem nigdy atencjuszem, w szkole interakcje z innymi ludźmi to była strata czasu, teraz jak zainteresowałem się socjologią itp. to coś z tego wyciągam), a po szkole kontakt się urywał. Przejście ze szkoły podstawowej do gimnazjum - nara "koledzy", itd. Tak samo mam bardzo konkretną wizję na temat związków partnerskich. Po pierwsze może jestem aseksualny (chociaż czasem się masturbuje, ale statystyka wskazuje, że rzadziej niż reszta społeczeństwa), bo zupełnie nie czuje tego całego zwierzęcego instynktu. Generalnie uważam, że istnieje coś takiego jak idealna relacja, która po pierwsze posiada imperatyw bycia monogamiczną. Zgodnie z założeniami w takiej relacji osoba X i osoba Y są na tyle dla siebie dobrze dobrane, że nie szukają osoby Z. I śmieszy mnie przy tym cale promowanie zdrad czy cuckoldztwa i inne ideologie, tak jakby to wymagało jakiejś analizy, że czyjaś relacja nigdy nie była idealna i teraz szuka się coś co zastąpi jej dany element. Oczywiście akceptuje też (zamknięte) grupowe relacje, ale zgodnie z logiką muszą one być spójne (czyli idealne w każdą stronę), a skoro problemem jest już idealna relacja 1-1 to bardziej skomplikowane układy są znacznie bardziej abstrakcyjne. I inne relacje dowolnego typu (niepartnerskie), bo relacja może być dowolna o ile jej zasady są transparentne dla każdego z jej członków i każdy je akceptuje. Przy czym dla mnie relacje otwarte mijają się z celem formalizowania relacji, bo logicznie relacja powinna być idealna, jeśli ktoś ma większą ochotę np. na seks niż druga osoba to już oznacza, że nie jest idealnie, itd. A poza tym powinna stabilizować rzeczywistość, a nie tworzyć nowe zagrożenia zachowania na jakieś dziwne choroby płciowe itp. Natomiast tak długo jak ludzie są transparentni i płacą konsekwencjami za swoje decyzje to wszystko jest ok.Więc mam jedną sprawę do przegrywów - przestańcie się mazać i poznajcie swoje miejsce w szeregu. Te wszystkie teorie i ideologie, które przechodzą przez was umysł to bajki, aby udawać, że rozumiecie coś co jest poza waszym zrozumieniem. Tu nigdy nie było wielkiej teorii i rozważań, wszystko jest oczywiste i nie wymaga analizy. A jeśli musicie się rozczulać nad relacją z rodziną, znajomymi, partnerami, itd. to nigdy nie byliście indywidualistami, bo prawdziwy indywidualista nie tęskni za nikim, nie poszukuje relacji. #przegryw #niebieskiepaski #rozowepaski

