Mam problem. Moi teściowie postanowili, że wybudują swojej córce dom. Oczekiwali naszego zaangażowania w budowę ale my się wycofaliśmy ze względu na to, że dopiero co urodziło nam się dziecko, ja mam dwie prace, żona nie ma żadnej pomocy przy dziecku i po prostu chce bym jak najwięcej był w domu a nie jeździł na budowę. Była chwila ciszy. I nagle ruszyła budowa. Budują teściowie własnymi rękami -nawet teściowa układa zbrojenie. Zaangażowali w to szwagra, który jest budowlańcem a my? A nas nie ma. Czujemy się jak banda nierobów ale z drugiej strony jedyny czas kiedy mógłbym tam się zjawić to sobota po południu, bo do południa pracuję a później do niedzieli wieczorem przejmuję dziecko i żona służy tylko do karmienia a poza tym zajmuje się tym, czym nie miałą czasu przez cały tydzień, bo wracam do domu ok 18:00. Generalnie pocieszam się, że przecież my o nic nie prosiliśmy i zanim została wydana pierwsza złotówka i wbita pierwsza łopata, to powiedzieliśmy, że na najbliższe 3 lata nie możemy się zaangażować. I tak zrobili po swojemu i i tak mamy tam zamieszkać. Teraz jest nam zwyczajnie głupio, bo buduje się dla nas dom za setki tysięcy złotych, ludzie już starsi angażują się i w pocie czola stawiają chatę a my sobie siedzimy w domu i bawimy dzieciaczka. Oni nic do tego nie mają, nie padają z ich strony żadne przytyki ani przykre teksty. Chodzi o to, że czuję się jak chłop bez ambicji. #rodzina #budowa #dom #nieruchomosci

