Byłem w poniedziałek na wizycie zwierzyć się ze swoich zaburzeń depresyjnych u psychoterapeutki - z wyglądu stereotypowa dwudziestoparoletnia Julka z kolorowymi włosami i kolczykiem w nosie. Przez pół wizyty która trwała godzinę Juleczka zamiast się skupić na tym co mówię co chwila wtykała nosa w srajfona bo chyba z kimś sobie korespondowała na messku i przy tym zdawkowo przytakiwała żeby sprawiać wrażenie że mnie w ogóle słucha. Na koniec zażyczyła sobie 200zł za wizytę i po takiej "pomocy" nawet się nie umawiałem na kolejną bo chyba nie ma to sensu. #przegryw #przegrywpo30

