Dziś jest jedna z niewielu niedziel, w którą nie odwiedzę divy.Od roku, w każdą niedzielę, nie licząc świąt i wyjątków jak dziś, odwiedzam divy.Czy wychodzi drogo? Tak. Czy warto? Tak. Niektórzy w każdą niedzielę jeżdżą do rodziców na obiad, inni w każdą niedzielę leczą kaca, ja w każdą niedzielę odwiedzam divę. Taka rutyna, takie przyzwyczajenie, a może i nawyk. Jedne źródła podają że nawyk się tworzy w 21 dni, inne że w 90. Obstawiam ten dłuższy czas, patrząc na inne moje nawyki, w miesiąc się nie da stworzyć/porzucić nawyku. Ale wracając do tematu...Dziś spędziłem 3 godziny na siłowni, trening wszedł konkretny, wróciłem do domu to po prostu się położyłem i leżę z tym laptopem, nie chce mi się nigdzie ruszać. Na divę nie mam siły. Jak brak siły, to wiadomo - powinienem iść na sam masaż erotyczny. Poleżeć, a ona zrobi co ma zrobić. Znam takie co naprawdę potrafią masować, to by pewnie mnie dziś postawiło na nogi. Ale nawet na to mi się nie chce wychodzić z domu.No to może jeszcze inna opcja - pojechać do divy na kawę, może coś u niej zjeść, pogadać, to może wtedy mi się zachce czegoś więcej i się rozruszam. Bywało już tak, więc diva się nie zdziwi, a z pewnością ucieszy.A Wy? Ile razy w miesiącu chodzicie do divy?#divy #divyzwykopem #roksa #escort (+ dodatkowo #przegrywpo30tce bo wiem że to czytacie)

