witam,odwaliłem małą manianę, jestem ciekaw co Wy sądzicie o tej sytuacji, przyjmę na klatę każdą opinię, także proszę się nie szczypać :)ogólnie lvl 35, byłem na weselu kuzynki z koleżanką, z którą coś tam kręciłem.wiadomo jak to, rodzinka itp, akurat rodzinę mam dość sporą, także było z kim gadać.w międzyczasie nawinął się mąż mojej kuzynki. rok młodszy ode mnie, ogólnie spoko gość, ale sprawy potoczyły się trochę niefajnie.z racji tego że jestem karłem (170cm) nagle w pewnym momencie ten nazywajmy go Stefan zaczął cisnąć mi ze względu na wzrost, typ sam ma prawie ze 2 metry. na początku śmiechy hihy, ale to trwało i trwało, doszło do tego że zostałem przez niego ulokowany w uniwersum władcy pierścieni, Stefan zaczął wysyłać mnie do Shire, ogólnie dla mnie robiło się co raz nieprzyjemniej. generalnie większość ludzi podłapała te żarty dopóki były żartami, ale co ciekawe dość mocno to podłapała moja weselna partnerka xDw pewnym momencie zwróciłem Stefanowi uwagę, że trochę zaszło to za daleko, oczywiście w ogóle się nie odniósł, a nawet podkręcił bajerę. po zwróceniu uwagi zrobiła się dość mocna konsternacja, moja siostra zwróciła mi uwagę na to co zrobiłem, część towarzystwa się rozeszła i generalnie zrobił się mały kwas, który potem został zneutralizowany kolejnymi dawkami alkoholu.w sumie to uznałem że zwijamy się do hotelu pierwszym busem, który miał się podstawiać. moja partnerka pomimo tego, że trochę weszła w narrację Stefana w sumie chciała zostać, tańczyć itp, no ale ja już nie miałem trochę ochoty, ogólnie wróciliśmy do hotelu.w hotelu tylko poprosiłem kuzynkę, aby w miarę możliwości poprosiła Stefana o to, aby już w końcu ze mnie zszedł, obiecała mi, że jutro na śniadaniu będzie już ok i żeby się nie martwić.natomiast Stefan przy śniadaniu pierwsze co poruszył to docinki odnośnie bycia karłem itp xDprzez ponad miesiąc w sumie zastanawiałem się czy to może ja mam kij w doopie czy może rzeczywiście jakaś granica została przekroczona.wczoraj akurat sobie trochę chillowałem po ciężkim weekendzie przy winie i cygarze, a że pożarłem się z siostrą, to całość eskalowała też do tej sytuacji, wyrzygałem siostrze, Stefanowi i kuzynce co o tym myślę. nie będę ukrywał, że zrobiło mi się dużo lżej, ale skonfliktowałem się z częścią rodziny.co o tym myślicie? dobrze zrobiłem? czy lepiej było jednak przemilczeć temat, ale jednak dusić go w sobie?czy mam kija w doopie? czy w pewnym momencie akurat takie żarty mogły stać się uciążliwe?#psychologia #wesele #zwiazki

