Rok temu ktoś mi złamał serce, które gruchotał regularnie przed 6 lat tej farsy zwanej związkiem. Doświadczyłam na sobie chyba wszelkich form manipulacji i przemocy. Byłam obarczana winą za wszystko, czułam wstręt do samej siebie, zostałam zdradzona, po tym nabyłam toksycznych wzorców radzenia sobie z własnymi emocjami i lęku, zaczęłam mniej o siebie dbać, ciągle beczałam o wszystko. Nie potrafię sama zrozumieć za co go właściwie kochałam skoro nawet lubić go nie było za co. Wreszcie odeszłam. Boże ile ja wtedy ryczałam. Gdziekolwiek nie wyszłam rozglądałam się za nim, bałam się że go z kimś zobaczę. I widziałam. Za każdym razem trzęsłam się cała i potrzebowałam chwili żeby się uspokoić. Mimo całego tego bagna nie umiałam i nie chciałam dać szansy nikomu innemu. Nawet myśl o randce sprawiała, że czułam się jak zdrajca. Aż się pojawił ktoś kto zgadzał się na zwykłe koleżeństwo. Niedługo minie rok odkąd się znamy. W sylwestra wyznał mi miłość pierwszy raz. Przypominam sobie jak chodził ze mną na spacery pofilozofować i nawet słuchał jak ryczę w gorsze dni. Kiedy zachowywałam się irracjonalnie bo uruchomiła mi się jakaś trauma z tego patologicznego związku przychodził albo dzwonił i gadaliśmy aż minęło. Ja jemu też pomogłam przepracować swoje problemy. Powiedział, że nawet jeśli nam nie wyjdzie z jakiegoś powodu to to co dla niego zrobiłam będzie miał już na zawsze. Często mi mówi jaka jestem ładna, przyjeżdża dłuższą trasą do domu żeby zabrać mnie z pracy, Pyta co jadłam i kiedy jeśli zaczynam znowu tracić na wadze. Mówi i pokazuje, że kocha. Cieszy się kiedy przychodzę rano ze spaceru kiedy jeszcze śpi wyposażona w coś słodkiego do jego kawy. Cały się rozpływa kiedy drapie go po plecach i powtarzam 20 razy prosto do ucha, że go kocham i że jest najlepszym człowiekiem. Uwielbiam kiedy chwilę później ściągamy z siebie ubrania. Możemy to robić bez końca i chyba nigdy się nim nie wysyce. A zaczęło się od tego, że nie byliśmy w swoim typie, a teraz świata poza sobą nie widzimy. I tak się chciałam podzielić z wami tą myślą, że tak powinna miłość wyglądać. Nie jesteśmy idealni. Zwracamy sobie uwagę na niedelikatności, punktujemy się wzajemnie ale cały czas jesteśmy coraz lepsi. Odzyskałam przy nim spokój i zaufanie. On poczuł się ważny i wyjątkowy. Mówcie sobie, że to bait, ale jeśli przez kogoś płaczecie to zastanówcie się czy to tak powinno wyglądać. #zwiazki #milosc #przemyslenia

