Przypadkiem, czekając na wizytę u psychologa, słyszałem typa zza ściany, który był przede mną. Wszystkiego nie słyszałem, ale typ gada, że paraliżuje go napisanie pracy magisterskiej i zaczął chodzić przez to do psychiatry, mimo wsparcia rodziny, drugiej połówki i tak dalej.A co ja mam powiedzieć, jako sierota bez drugiej połówki, która doświadczyła wielokrotnie braku akceptacji ze strony rówieśników i cierpi na samotność xd Też studiuję i w mojej pracy krytyka i stres jest na co dzień. Nie biorę leków od psychiatry, bo nie mam depresji, pomimo trudnych przeżyć. Przeciwności losu dosłownie po mnie spływają z tego co zauważyłem. Do psychologa chodzę, bo szukam przyczyny moich aktualnych problemów. Nie potrzebuję również kogoś, żeby dążyć do samorozwoju. U mnie leży życie społeczne przez przeszłość. Tak, niektórzy skomentują, że niby się wywyższam i przez to jestem nielubiany, ale jakoś tego nie okazuję w życiu realnym, a i tak pewne rzeczy się nie udają.Nie chcę się robić lepszym ,bo typa dobrze nie znam, ale zastanawiam się czy ja mam tak silną psychikę czy zahartowaną w wyniku całego życia spędzonego w niesprzyjącym środowisku - lekko mówiąc xd. Czasami jak słyszę innych to wielu ma drobne problemy, a potrafią się załamać i mówić o swojej drodze, czego to oni nie dokonali, jak oni mieli normalne przeżycia i stres.#psychologia

