Dziś to się stało. Jestem w związku od nastu lat. Przez ponad połowę czasu wspólne mieszkanie, dziecko.I nagle koniec. Koniec zainicjowany przeze mnie.Od lat brak czułości… seksu. Najpierw odmowy z jej strony, później już brak chęci także z mojej (z obawy przed odtrąceniem)Poczucie oddalania… samotności. Rozmowy zadaniowe. Nie jestem bez winy bo sam uciekałem, wolałem samotność samemu. Bardzo boli, że usłyszałem, że jestem najgorszy, wszystko zepsułem i zmarnowałem jej lata życia. Odchodzę z własnego mieszkania przepisując je na syna, bo chce mu zapewnić byt. Mam ochotę z jednej strony wrócić i ją przytulić tak mocno, jak jeszcze nigdy, a z drugiej chcę być odpowiedzialny za mój i jej los. To że teraz szczypie, nie znaczy, że jest długofalowo złe. Boje się o syna, ale chyba lepiej, żeby nie patrzył jak każdego dnia się mijamy. Już za nimi tęsknię. #zalezie #zwiazki #rozstanie

