Opublikowane

Niezapomniane chwile z dzieciństwa na torach

Jakoś przypomniały mi się akcje w dzieciństwie jak z kumplem bawiliśmy się również i na peronie i ogólnie na torach, a to było grubsze dzieciństwo jakoś 8-10lat bo pamiętam latałem z jednym wtedy takim ziomkiem z bloku. Też pamiętam jego ojciec przewrażliwiony był i kazał mu się bawić na placu pod oknem xd bo zdarzyło się kilka razy, że przychodził z pretensjami do mojego ojca, że kolegę gdzieś wyciągam i go szukał.. wtedy komórek nie było jeszcze. A to nie prawda była, po prostu mieliśmy ochotę, sprawiało to jakąś tam frajdę to sobie chodziliśmy. Zwłaszcza, że to nie daleko było, 250m od bloku po drugiej stronie ulicy. No i inni koledzy to ich rodzice nigdy nie szukali i nie robili z tego problemu.Wiadomo kładło się tam jakieś monety na torach itp. I do tej pory pamiętam podjarkę że kawałek szkła zamienił się w piasek. a monety takie spłaszczone były. No i ogólnie fajnie było patrzeć jak pociąg jedzie, no bo będąc dzieckiem to wszystko nowe i pierwszy raz.Pamiętam sytuacje że był taki jakby kanał między torami, z betonowych kręgów ale płytki, że można było wejść i wyjść. No i wpadliśmy na pomysł aby w nim siedzieć jak pociąg będzie jechał, bo wystawał by tak na 40% kanału. Pamiętam lekko się bałem bo wiedzialem, że moje ciało będzie kolidować z torem pociągu, ale i wiedzieliśmy że nie ma opcji aby coś nas mogło zahaczyć o ile nie będzie wystawać ponad grunt. Ale był stresik jednak. Pamiętam ten widok, hałas duży, szum wiatru i pociąg nade mną jak jedzie. Czy raz nas złapał sokista i udało mi się go przekonać aby nas puścił. My paronoja że rodzice się dowiedzą, ale fakt był taki że nic złego nie robiliśmy po prostu sobie siedzieliśmy na szynach i gadaliśmy, tu swoją drogą tez pamiętam ciekawe spostrzeżenie, że na długo zanim zaczął jechać pociąg było czuć że szyny zaczynają wibrować i wydawać charakterystyczny dźwiek patrzyliśmy wtedy i faktycznie w oddali zbliżał się pociąg. No i nas schywatł że się niczego nie spodziewaliśmy bo zza pleców podszedł jak siedzieliśmy na szynie i nas złapał, skradać się musiał jebany :D No i ja wkurwiony jestem wręcz, że przecież nic złego nie zrobiliśmy i tłumaczyłęm że sobie tylko siedziemy. Kolega prawie płacze, mówi coś o tym że zrobi wszystko czy mu każe posprzątać czy coś przy torach to on zrobi itd.Ja mówię, że to inni przychodzą i biją jarzeniówki czy kładą kamienie na tory.. no i uratowało mnie tylko to że ci inni akurat w oddali byli na peronie i na jego oczach gość coś rozwalił, czy jarzeniówkę czy śmietnik rzucił na tory... i mówię że a nie mówiłem to nie my.. no i wtedy nas puścił. Przyglądaliśmy się i złapał jakiegoś... wtedy już sobie poszliśmy.A później jak byliśmy starsi tak ja wiem 11-13lat to łaziiśmy już dalej czy w więcej osób. było takie cmentarzysko wagonów, gdzie było z 10 pasów z cze go 9 było zajęte przez wyłączone z użytkowania wagony natomiast wcześniej, był też jeden pas na takim wzgórzu gdzie kameralnie w oddali stał sobie ciąg wagonów towarowych głównie. Tu też mieliśmy frajdę chodzić sobie po tym itd, znajdowało się tez różne rzeczy. Czy później uwzieliśmy się na to żeby odczepić wagon ostatni.. nie mieliśmy pojęcia jak to się robi, a wtedy wiedzę można było pozyskać tylko z ksiażek. bo teraz to by pewnie ktoś sobie w internecie sprawdził jak to się robi. połączenie nie było problemem ale żeby zwolnić hamulce. to był duży problem, zwłaszcza że wszystko było zardzewiałe. Już nie pamietam szczegółów zbyt dawno to było. ale pamiętam scene jak odskoczył klocek, a męczyliśmy się z tym z tydzień, przychodziliśmy sobie i działaliśmy.I tu dochodzimy do sytuacji w której później prawie nie zginąłem, bo wiadomo jeździliśmy tym bo okazało się, że nie potrzeba dużo siły aby wagon się ruszył. Ale nie jest to co każdy myśli, że by mnie przejechał. Chcieliśmy sprawdzić czy wagon będzie miał tyle siły aby zgnieść "łoma" to byl chyba szczebelek urwany od drabinki aby wchodzić, na tych zderzakach mniej więcej okrągłych co stykają sie wagony. Plan był taki że bardzo pomału pchamy wagon a druga osoba trzyma i puszcza jak dojdzie do kontaktu. a potem patrzymy jak się zgniata na placek albo częściowo i zatrzymuje wagon. No i tutaj odkryłem nowe "zjawisko fizyczne" czyli że ten łom może też wystrzelić w randomowym kierunku. Mignął obok mnie. Innego dnia idziemy i patrzymy że ten ostatni wagon ktoś wypchnął całkiem aż się szyny skończyły i się od razu zatrzymał, bo tam nie tylko my przychodziliśmy, grafiti było na niektórych wagonach czy butelki po alk. a my jeszcze za młodzi na alkohol byliśmy i nikt nie pil jeszcze żadnego piwa itp. Później wagon odstawili na miejsce. i kawałek zanim założyli taką blokadę na szyny a hamulce naprawili w wagonie.A wracając do grafiti to było to dla mnie inspiracją bo tez chciałem sobie coś napisać bo nigdy tego nie robiłem. Kupiłem spreja. I w trakcie jakiś typ z dobermanem zaczął się drzeć i biec w moją stronę z tym psem po drugiej stronie wzgórza, jedno z większych zdygań w życiu. Tętno i puls chyba max. Zacząłem spierdalać ile sił w nogach. Wbiegłem między wagony przed siebie.. a potem pod wagonem, z górki przez trawę przez kolejny tor i schować się w krzakach w oddali.. Położylem się w całkiem niezłym miejscu i obserwowałem.. widzialem że ten gość chodził tam bardzo długo i szukał, bałem się że pies mnie namierzy ale chyba nie ogarniał. posiedziałem jeszcze z godzinkę i poszedłem.#pociagi #ciapag #truestory
10

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

nqnyoelzb9dyqva7rasr87u5

Dodane: 13 grudnia 2024 - 18:19:18
Opublikowane

Autor był widzianyponad rok temu
Zobacz wszystkie wpisy