Pracuje w pewnej firmie trochę ponad rok, moja umowa kończy się w maju (3 msc okres próbny + rok na UoP określony). Praca była ok, w większości zdalna, może obowiązków dużo, a kasa nie była jakaś specjalna (znacznie poniżej stawki), żadnych podwyżek, ani premii, ale nie miałam co do tego wielkich zastrzeżeń. Po prostu myślałam, że z nową umową przyjdzie jakaś podwyżka (w maju).Wywiązywałam się ze swoich obowiązków i przełożeni nie mieli co do mnie zastrzeżeń, a przynajmniej nie dostałam takich informacji wcześniej. No i w grudniu dostałam srogi opi#$dol od przełożonego za jakąś głupotę. Dostałam też ostrzeżenie, że w styczniu porozmawiamy poważnie na temat mojej przyszłości w tej firmie, przy czym luty ma być miesiącem testowym i oni oczekują, że będę dawać z siebie 120%. Jest to zwykły Januszex, a teraz jestem na urlopie (planowanym dużo wcześniej), który kończy się w poniedziałek. Na pewno wypoczęłam psychicznie, ale w tej sytuacji nie wiem, czy tam wracać. Na wykopie czytam jaki to wielki kryzys w branży IT jest, ja nigdy nie miałam problemu ze znalezieniem pracy, najwyżej 2-3 miesiące. Nie mam nagranej żadnej roboty, ale boje się, że jak teraz wrócę to dostane wypowiedzenie i tyle mnie widzieli. Firma jest za mała żeby w ogóle dostać odprawę. Zastanawiam się nad L4, ale w sytuacji kryzysu w branży to nie wiem, czy to w ogóle ma sens. #januszex #pracait #korposwiat #pracbaza

