Poszedlem wczoraj do klubu w celach obserwacyjno-badawczo-rozrywkowych. Mowie o klubie typowo studenckim (nie zadnej mordowni) znanym wsrod Julek w miescie. Moje wnioski, ktore nie do konca pokrywaja sie - przynajmniej po jednej całej nocy obserwacji - z tym co mówią wykopki:1. Do klubów nie chodzą brzydkie Julki. Otyłe mogłem policzyć na palcach jednej ręki. Same szmule 8+/10. Raczej nie materiał na żonę ale popatrzeć jest na co.2. Dziewczyny nie są zainteresowane tam poznawaniem mężczyzn. Przyczepiłem się do jednego #chad, który wiem, że był tylko z kolegą i sprawdzałem, czy dostaje jakieś sygnały, zagaduje albo jest zagadywany (no creepy i co?) ale niczego takiego nie zauważyłem3. Było kilku murzynów, którzy stali i jakby czekali wypatrując "ofiary", nie tańczyli4. Sporo Julek przyszło z facetami i to z nimi tam się ewentualnie lizały na parkiecie5. Nie było akcji, o których piszą wykopki, że laski na parkiecie próbują jakoś kręcić dupą przed facetem, każdy tańczył w swoim towarzystwie. Nie wiem, może nie ten rodzaj klubu ale było bardzo kulturalnie, nawet przez minutę nie pomyślałem, że tam jest jakaś patologia6. Jedyni otwarci na nowe znajomości są tam faceci, z nimi można było spoko pogadać i pośmieszkować czy to w kiblu czy w palarni. 7. Jak ktoś lubi się gibać to takie kulturalne kluby są spoko, nie czuć ostracyzmu, każdy tańczy jak chce, w konfiguracjach dowolnych i nikt nikogo nie ocenia (przynajmniej jawnie). Sam mam 35 lat i to była moja pierwsza impreza w klubie, myślę że było nawet warto choć wiadomo lepiej wpaść z kimś.#kluby #podrywajzwykopem

