#randki #tinder #logikarozowychpaskowNo i nadszedł czas – prawie 30 na karku. Rok temu zakończyłam kilkuletni związek, po rozstaniu musiałam trochę ochłonąć i no ponad dwa miesiące temu wróciłam do randkowania. Przez ten czas poznałam na żywo 6 facetów w wieku ok. 30 lat, z każdym spotkałam się maksymalnie dwa razy. Spotkania trwały średnio około 3 godzin – chciałam wyciągnąć z nich jak najwięcej. I po jednym czy dwóch spotkaniach wiedziałam, że to nie to. Zdaję sobie sprawę, że stres mógł nieco wpływać na ich zachowanie, ale po tych kilku spotkaniach… po prostu nie widziałam w nich mojego przyszłego partnera.Dlaczego nie widziałam? Podsumowując:1. Facet w IT – ja też pracuję w tej branży, więc wspomniałam, że zmieniałam pracę w tym roku, więc naturalnie zaczęliśmy gadać o pracy, bo jakby inaczej, co nie? Po 2 godzinach rozmowy zdążyłam odkryć, że facet przepracował łącznie jakieś 2 lata w życiu, a reszta to pasmo bezsensownych prób znalezienia pracy. Jego sposób szukania to: wysyła 5 CV, potem przez 3 tygodnie siedzi i czeka na odzew, a potem znów zaczyna od nowa. W międzyczasie żyje w rodzinnym domu, z którego mu się nie chce wyjść. NOPE. Zdecydowanie nie. 2. Facet bez prawa jazdy i kontaktu wzrokowego – nie wymagam, żeby facet miał własny samochód, ale dla mnie ważne jest, żeby miał przynajmniej prawo jazdy. W razie pilnej sytuacji, gdyby coś mi się stało, chciałabym, żeby mógł szybko gdzieś podjechać. Sama mam prawo jazdy, więc to dla mnie istotne. A ten facet? 30 lat na karku, nie zdał egzaminu 6 razy i stwierdził, że już nie będzie próbował, bo szkoda mu kasy. Do tego unikał kontaktu wzrokowego, co dla mnie jest totalnym turn-offem.3. Problemy zdrowotne i dziwne nawyki żywieniowe – Inny gość codziennie dzwonił do rodziców i jeździł do nich na weekendy, starając się robić to co drugi weekend, więc nie mogliśmy się spotkać, bo akurat „sprzątał im dom”. Był chudy jak patyk, wspomniał, że jego największy posiłek to śniadanie, a przez resztę dnia prawie nic nie je, bo nie ma potrzeby. Rozmawiamy o sushi, a on mi mówi, że ostatnio je zamówił, bo… powinien brać witaminy, bo badania krwi wyszły mu źle. Więc jak sushi, to witaminy, no nie? A jeszcze narzekał na NFZ, że terminy są tak długie, bo ostatnio bardzo bolały go plecy, a do ortopedy ma dopiero za pół roku. Zasugerowałam, że może na zdrowiu nie warto oszczędzać i warto pójść prywatnie, ale on tylko wzruszył ramionami. Hmm, brakuje mi tu trochę zdrowego rozsądku i troski o siebie.4. Facet z libido 150% – Zaczynamy nieźle, przez pierwsze 3 godziny nic nie mogłam mu zarzucić. Bardzo fajnie się rozmawiało, naprawdę. Potem poszliśmy na spacer, rozmowa trochę zmieniła kierunek. Zaczęło się od pytań, czy miałabym problem ze wspólnym mieszkaniem albo dzieleniem łóżka przed ślubem. Ok, spoko, uważam, że to ważny temat i warto sprawdzić, czy nie ma żadnych dealbreakerów. Potem, bez żadnej zapowiedzi, stwierdził, że dla niego seks to 50% związku i ma bardzo wysokie libido, więc „mógłby codziennie”. Zaznaczał, że to dla niego naprawdę ważne. Odpowiedziałam, że „spokojnie, ze mną to tak szybko nie będzie” – i tutaj atmosfera od razu siadła. 5. Facet, który wydał wszystko na samochód – Gość miał pracę zmianową i mieszkał z rodzicami, co jakby nie jest problemem, bo sama do niedawna mieszkałam z rodzicami i dopiero w tym roku wprowadziłam się do mieszkania, które kupiłam na kredyt. Wspomniałam o tym kredycie, a on wtedy stwierdził, że też miałby wkład własny, ale... wydał wszystko na „idealny samochód”, którego wcale nie potrzebował. Śmiał się, że teraz musi sprzedać stary, bo nie starczyło na wszystko i że musiał pożyczyć od mamy na opłacenie formalności związanych z rejestracją nowego samochodu. Hmm, ja nie oceniam, ale poczułam, że to może być jednak trochę kiepskie zarządzanie pieniędzmi.6. Facet, który nie wiedział, czego chce w życiu – Ten gość był jak zagadka, której nikt nie chce rozwiązywać. Co jak się pytasz, to nic nie wie. Chciałby jechać na wakacje, ale nie wie gdzie, bo „to obojętne”. Zauważyłam, że w ogóle nie potrafił wyrazić swoich preferencji ani zainteresowań. Na początku myślałam, że może po prostu się nie spodobałam i sabotuje spotkanie, ale potem okazało się, że jednak chciał utrzymać kontakt. Były momenty, kiedy się rozgadywał – głównie o Wiedźminie i swoim kanale na YouTube. 6. Facet, który milczał jak grób – To było jedyne spotkanie, które naprawdę było wyzwaniem, bo gadka się nie kleiła. Zaczęłam mieć wrażenie, że nie za bardzo się interesuje tym, co mówię, odpowiadał, że „to obojętne” albo udzielał krótkich odpowiedzi na moje pytania. Były momenty, kiedy się rozgadywał – głównie o Wiedźminie lub planszówkach, ale to jedyne tematy, które jakoś pociągnął. Cała reszta rozmowy była jak walka z ciszą.Na szczęście 3 przypadki zakończyły się brakiem inicjatywy/kontaktu z ich strony, ale w pozostałych przypadkach musiałam już wyraźnie zakomunikować, że nie jestem zainteresowana dalszym spotykaniem się.Co o tym myślicie? Czy za bardzo wybrzydzam i powinnam dać im więcej szans? Czekam na Wasze historie, bo może ja po prostu za szybko naciskam „skip”.TL;DR: Po randkach z 6 facetami, z którym spotkałam się po maks. 2 razy wiedziałam, że żaden nie jest dla mnie. Powody? Brak pracy, brak troski o zdrowie, za wysokie wymagania dotyczące seksu i złe zarządzanie pieniędzmi.

